Odpowiedz 
Whose Line Is It Anyway?
22-08-2013, 04:05 08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-08-2013 04:08 58 przez Jaro.)
Post: #1
Whose Line Is It Anyway?
Są żarty żałosne, słabe, przeciętne, dobre, mocne, legendarne i znane. No i jest improwizacja, czy wręcz sztuka improwizacyjna. I właśnie tym ostatnim się zajmuje program Whose Line Is It Anyway?.

Ooookej, troszki historii. Kiedyś (A.D.1988 ) ktoś wpadł na pomysł, żeby zebrać 4 kolesi, gościa (w sumie gospodarza, nadużywam słowa gość (nie w tym wątku, w ogóle (znowu te nawiasy))), który będzie nimi dyrygował i pełną pomysłów publiczność w jednym miejscu, a ich wypociny warto transmitować via radio. Mądry pomysł? Nie, nie mam radia. A ponieważ dziwnym zbiegiem okoliczności coraz więcej osób miało TiVi w domu, postanowiono przerzucić się na ekran. Szczał w dychę (, potem ją podniósł i schował do portfela). I tak do 2006 (po drodze nastąpił przewrót może nie o 180 stopni, ale o jakieś 90, mianowicie zmieniono studio, gospodarza i wersję, z brytyjskiej na amerykańską).

2006 i co? Koniec? No właśnie nie! Kilka miesięcy temu jeden z czołowych improwizatorów, niejaki Colin Mochrie umieścił na Twitterze info, jakoby amerykańska stacja CW chciała "odświeżyć" Whose Line'a. 9 seria obecnie jest transmitowana w USA, a tłumaczona na stronach/stronie polskiego huzlajna.

Z czym to się je? Z czymkolwiek, o to chodzi w improwizacji. Program wygląda tak:
- prowadzący przedstawia czwórkę improwizatorów
- grane są scenki improwizacyjne przerywane brzęczykiem
- następuje czytanie napisów w stylu podanym przez prowadzącego.

Ta. To tyle.

Nie, no jasne, że nie. Skupmy się na pierwszych ośmiu seriach z USA, gdzie prowadzącym był świetny komik/improwizator, Drew Carey. Serie te były zdecydowanie bardziej porywcze od tych z UK, a od tych nowych... nie wiem, premiera nowego Whose Line miała miejsce w lipcu, a ja już nie miałem klasycznego internetu wtedy. Przedstawienie improwizatorów/torek wyglądało mniej więcej tak:
"Dobry wieczór, witam w programie Whose Line Is It Anyway? W dzisiejszym programie:
Tego złowiłem w Minnesocie - Brad Sherwood,
Tego kupiłem w supermarkecie - Wayne Brady,
Temu nawet nie założyłem przynęty - Colin Mochrie,
Jak zaklaszczesz to opowie dowcipy - Ryan Stiles!
Ja jestem Drew Carey, zejdźmy na dół [przy przedstawianiu Drew stał na szczycie schodów przy publiczności] i zabawmy się. [schodzi i siada za biurkiem] Witam w WLIIA, programie, gdzie wszystko jest zmyślone, a punkty nie mają znaczenia. Tak, nic nie znaczą, jak ja, gdy mówię "Kocham Cię" po pijaku."
Oczywiście żarty są zawsze inne, ale zazwyczaj śmieszne lub nawet strasznie śmieszne.
Przejdźmy do scenek. Jak już się Drew nagada przy przedstawianiu, zapowiada scenkę. Do najpopularniejszych należą:
- Randka w ciemno - trzej improwizatorzy mają do odegrania nietypowe postacie, czwarta zadając im pytania musi zgadnąć kim są. Postacie te mogą być różniaste, m.in. podekscytowany pies, zła czarownica z zachodu, pijany strażak, licytator czy sędzina Judy.
- Tylko pytania - improwizatorzy dzielą się na dwie grupy dwuosobowe i stają po przeciwnych częściach sceny, następnie wychodzą po jednym z każdej grupy i tworzą dialog używając tylko pytań. Gdy ktoś zastanawia się za długo lub mówi co innego niż pytanie, Drew używa brzęczyka i winny musi zamienić się z panem ze swojej grupy.
- Style muzyczne/Duet - 5 minut dla umiejących śpiewać i tworzyć teksty na poczekaniu (np. Wayne, Brad, Chip Esten). Drew wybiera jedną osobę z publiczności i pyta ją o imię oraz zawód. Śpiewający muszą poznane informacje wykorzystać w piosence.
- Scenki z kapelusza - w kapeluszu jest stosik karteczek, na których zapisane są szybkie scenki do odegrania. Drew losuje karteczkę i mówi, co jest na niej napisane. Każdy kto ma pomysł wychodzi na środek sceny i przedstawia swój pomysł. Np "Złe rozmowy motywacyjne", Ryan wychodzi i mówi "Chcesz skończyć jak ja?"
- Piosenka - wszyscy czterej improwizatorzy wychodzą na środek sceny i przy akompaniamencie pianistki Laury Hall śpiewają piosenkę na temat podany przez publiczność. Partia muzyczna jest zawsze taka sama.

Gier jest od groma, żeby opisać je wszystkie potrzebowałbym naprawdę dużo więcej miejsca. Post zakończę więc tutaj, szczerze Wam polecając to show. Wersja amerykańska jest obecnie spolszczona (napisy) na Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link. a od tej jesieni TVP będzie emitować program "I kto to mówi" - (oby) wierny klon huzlajna.

Istnieje gatunek antylop, potrafiących skakać wyżej niż przeciętny dom. Wynika to z faktu ich mocnych mięśni nóg oraz tego, że przeciętne domy nie potrafią skakać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
23-08-2013, 19:02 45
Post: #2
RE: Whose Line Is It Anyway?
Jakoś w tamtym roku koleżanka napomknęła do mnie o tym programie, twierdząc, że puszcza sobie co wieczór 2,3 odcinki i zaśmiewa się na nim do łez.

Obejrzałam jeden, potem może jeszcze ze dwa. Naprawdę podziwiam panów biorących udział, za sztukę improwizacji, kreatywność, no i przede wszystkim odwagę - występowanie przed tłumem, bez wcześniejszych żadnych instrukcji - i to jeszcze po to, żeby ten tłum rozśmieszyć. To naprawdę godne podziwu.

Jeżeli zaś chodzi o humor, to było kilka fajnych sytuacji w tych kilku odcinkach co widziałam, ale cały program jakoś mnie tak nie wciągnął i nie rozśmieszał, sama nie wiem dlaczego. Jest trochę żartów, które dużo lepiej zapewne brzmią w oryginalnym języku dla oryginalnej publiczności, a tłumaczone na polski nie są już tak zabawne. Może sama konwencja mi średnio podchodzi, nie wiem właściwie dlaczego, ale no, nie stałam się fanką i naprawdę nie oglądnęłam więcej niż 3,4 odcinki - bardziej z powodu tego, że byłam namawiana - niż z własnej ciekawości.
Natomiast absolutnie nie twierdzę, że program jest zły czy nudny - myślę, że jest prześmieszny dla swojej grupy odbiorców.

Co do improwizacji i ogólnie kabaretu, to kiedyś bardziej chyba mi się to podobało. Z polskiej sceny czaaasem zdarzy się jakiś śmieszny skecz czy monolog, ale ostatnio wydaje mi się, że jest z tym coraz gorzej. Dobre kiedyś kabarety idą chociażby w politykę, a to nigdy nic dobrego, kiedy nie można wymyślić stereotypowego żartu. Ze wzruszeniem oglądam programy kabaretu Potem z lat dziewięćdziesiątych, mające trochę humoru a trochę takiego zwykłego uroku i obyczajowości.

Jedyną rzeczą, na którą teraz zerkam czasem z ciekawością jest serial Spadkobiercy, czyli również improwizacja, ale w wykonaniu polskich kabareciarzy. Nie ukrywam jednak że przyczynia się do tego obecność tam pani Asi Kołaczkowskiej, której talentu, charyzmy i luzu jestem fanką. Pan Górski też daje radę. Są oczywiście odcinki gorsze, ale na ogół można z ciekawością oglądnąć - nawet jeżeli nie zaśmiewając się do łez - to z subtelnym uśmiechem na ustach. Jeżeli ktoś nie zna to polecam, czasem nawet pooglądać wpadki kabareciarzy na scenie:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
23-08-2013, 22:51 24
Post: #3
RE: Whose Line Is It Anyway?
Na tym polega nasza (być może okrutna) różnorodność, impro albo nam się spodoba, albo i nie. Szkoda, że kiedyś bardziej się tym interesowałaś, teraz wydaje mi się, że stoi to na naprawdę dobrym poziomie. Ale niestety nie w Polsce. Polskie grupy improwizacyjne to może nie dno, ale wcale nie taki szał jakiego oczekuję :P A Spadkobierców też kiedyś lubiłem (to znaczy więcej niż lajk na fejsie :P ), ale kurde robi się z tego tasiemiec, i nawet chociaż takie było pierwotne założenie dajrektora Kamysa, to ileż można czekać na ten ślub? :D I tak z czasem mnie zaczęło nużyć, czekałem na coś krótkiego, aż się doczekałem na znalezienie huzlajna.

To co mnie zastanawia to fakt, że śmiech na widowni rośnie dwukrotnie proporcjonalnie do śmiechu na scenie. Ale chyba właśnie za to kocham improwizację, w normalnych kabaretach mają scenariusz i każdy na scenie wie, czego się spodziewać. W impro takiej sytuacji nie ma. Tam jak coś jest zaskakująco zabawnego, to śmieją się i ci na scenie i to jest normalne. W samym huzlajnie jest to widoczne po prowadzącym (pana Clive Andersona nie wliczając, za bardzo sztywny). Są oni tym medium między samymi odbiorcami, a uczestnikami, mogą sobie śmiało pozwolić na rechot, choć to będzie zarejestrowane przez 5 kamer jednocześnie. A niech mają :P

Faktycznie, może i tłumaczone na polski żarty nie bawią tak samo, ale dzięki tłumaczom, że udostępniają to w wersji z napisami (inna sprawa, że trzeba mieć trochę ogarnięcie z angielskim, żeby wynieść coś więcej), dzięki czemu możemy śmiało usłyszeć jak to brzmi w oryginale. Ogromną rolę to odgrywa przy grach śpiewanych, gdzie tłumaczenie nie zawsze obejmuje rymy (nie zawsze, bo tłumacze starają się rymować polskie teksty, co psuje jednocześnie tę magię oryginału).

I chociaż probowałaś, to może spróbuj jeszcze raz. Ale nie tak jak mówisz, na siłę, w myślach przeklinając mnie i koleżankę, tylko jak kolejne 20 minut będziesz odświeżała pulpit albo robiła prostokąty na ekranie i pomyślisz "a, może włączę tego (@#$&%) huzlajna". Sam kilka pierwszych obejrzałem przez SzuSza bardziej, bo on to znalazł i brechtał się z tego, więc pomyślałem, że i ja się w to wkręcę głebiej. I kurde nie żałuję.

Istnieje gatunek antylop, potrafiących skakać wyżej niż przeciętny dom. Wynika to z faktu ich mocnych mięśni nóg oraz tego, że przeciętne domy nie potrafią skakać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30-08-2013, 18:31 05
Post: #4
RE: Whose Line Is It Anyway?
Widzę, że ktoś również uwielbia ten program ! :rotfl: Oj, naoglądałam się go na youtubie. Naprawdę podziwiam zawodników za pomysłowość i przede wszystkim za ogromne poczucie humoru. Niestety polska sztuka improwizacji nie dorasta do pięt tej amerykańskiej. Moimi ulubionymi grami są Tylko pytania oraz Piosenki (Wayne ma niesamowity głos), a już w szczególności Irish Drinking Song. W tej konkurencji Colin nie ma sobie równych :D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30-08-2013, 19:47 44
Post: #5
RE: Whose Line Is It Anyway?
Czy nie dorasta, to się przekonamy 8 września (premiera "I kto to mówi?"), bo opinie ponagraniowe są zaskakująco pozytywne. A nawet jeśli nie będzie to ten sam poziom, to można pooglądać oryginał :D

Piosenki są epickie, a Wayne ma taki talent, o jakim wielu może tylko pomarzyć. Bez przeszkód wciela się w dowolne role, nie tracąc umiejętności wokalnych, gibkości ciała czy pomysłów na urozmaicenie śpiewu. Jest naprawdę świetny. Być może _Lara_ pamiętasz, jak pięknie zaśpiewać Trójgłową Gwiazdę Broadwayu o serze, taki wokal to skarb.

Nie chcę jednak odbierać talentu pozostałym, Colin ma świetne rymy (ale śpiewać po prostu nie umie :D), a Ryan świetne dwuznaczności :> Ale to lata zgrania, by osiągnąć taki level :)

Istnieje gatunek antylop, potrafiących skakać wyżej niż przeciętny dom. Wynika to z faktu ich mocnych mięśni nóg oraz tego, że przeciętne domy nie potrafią skakać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30-08-2013, 21:11 26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2013 21:12 18 przez _Lara_.)
Post: #6
RE: Whose Line Is It Anyway?
Nawet nie wiedziałam, że powstaje polska wersja programu. Niestety pomimo życiowego optymizmu nie wróżę tej produkcji aż tak wielkiego sukcesu :P Polacy nie są tak wyluzowani jak Amerykanie i nie pozwolą sobie na mocniejsze, dwuznaczne, a zarazem inteligentne żarty.

Masz rację, poza niesamowitym głosem, Wayne ma również talent taneczny i aktorski. Ten człowiek jest stworzony żeby grać w musicalach :)

Teksty Ryana rzeczywiście powalają, świetnie mu wychodzą piosenki. Ale jeśli chodzi konkretnie o Irlandzką Piosenkę, to Colin zawsze dostaje do odśpiewania ostatnią linijkę, po której wszyscy zwijają się ze śmiechu :D Nie zapominajmy też o wspólnych występach Ryana i Colina. Obaj tworzą niezwykle udany duet :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30-08-2013, 21:26 38
Post: #7
RE: Whose Line Is It Anyway?
A zaskoczę Cię. Ponoć na nagraniach I kto to mówi? w grze Rekwizyty odwalali jak Ryan czasem:) więc może i coś w tym polskim impro może drzemać. Niemniej jednak obecność Śleszyńskiej odpycha jak... coś co odpycha :P

Ryan i Colin to mistrzowie, zawsze kiedy jest jakaś gra, gdzie współpracują wychodzi świetnie, chociażby słynna akcja z kotem (Misja Nieprawdopodobna) :D Albo w grze w Manekiny, Kwestie z Kieszeni czy rzecz jasna Pomocne Dłonie No i tak mogę wymieniać i wymieniać... Są świetni jako para, ale osobno też mają umiejętność rozbawienia. Tak, Colin jest nieprawdopodobnym mistrzem Irish Drinking Song, ale w Hoedown też radzi sobie świetnie. Do tego ma niesamowite żarty jako prowadzący Dziwnych Prezenterów (ulubiony: Z ostatniej chwili - Beverly Hills 90210, Cleveland Browns 3 :D ). A no i tylekroć wyśmiewana jego łysina, a on szybciutko potrafi zripostować :D

Istnieje gatunek antylop, potrafiących skakać wyżej niż przeciętny dom. Wynika to z faktu ich mocnych mięśni nóg oraz tego, że przeciętne domy nie potrafią skakać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
31-08-2013, 12:41 49
Post: #8
RE: Whose Line Is It Anyway?
Kto wie co z tego będzie ? Zobaczymy już wkrótce ;) Mi też jakoś nie pasuje obecność Śleszyńskiej. Nie żebym miała coś do niej, dobra z niej aktorka. Jedyna kobieta jaka nadaje się idealnie do tego typu rozrywki, to moim zdaniem Joanna Kołaczkowska (Dorin ze Spadkobierców). Ta pani naprawdę potrafi rozbawić widza :)

Heh, wspólne akcje Ryana i Colina są wyjątkowo śmieszne. Najlepsi są jako prezenterzy :D Widać, że Colin ma duży dystans do siebie skoro nawet nie przejmuje się żartami na temat swojej łysiny. A i tak najbardziej w programie obrywa chyba Drew. Wiecznie jadą po nim :D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
31-08-2013, 12:51 31
Post: #9
RE: Whose Line Is It Anyway?
W sumie to Drew obrywa głównie od Ryana w piosence i czasem w Scenkach z Kapelusza, ale to są wydaje mi się wyjątki :P Colin zaś chyba od każdego oberwał chociaż raz, Brad, Drew i Chip wyśmiali go w piosence, Ryan, Greg, Wayne w Scenkach z Kapelusza (i trochę w Żywej Scenerii). A tak propos wyśmiewania, to chyba z każdego można coś wyśmiać - Drew - nadwaga, Ryan - wzrost, Colin - łysina, Wayne - kolor skóry, Greg - okulary, Jeff - brak żony. Reszta są chyba przeciętniakami, bądź nie mają aż tak widocznych wad (jak np. Brad czy Chip :P). Swoją drogą Wayne jest jeszcze z jednego powodu świetny - jest czarnoskóry, ale sam potrafi się z tego śmiać, a nie fochać itp. Naprawdę brawo za dystans dla samego siebie :)

Istnieje gatunek antylop, potrafiących skakać wyżej niż przeciętny dom. Wynika to z faktu ich mocnych mięśni nóg oraz tego, że przeciętne domy nie potrafią skakać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-09-2013, 13:59 27
Post: #10
RE: Whose Line Is It Anyway?
E tam, obejrzałem kilka odcinków na jutubie i jakoś mnie ten humor w ogóle nie przekonuje. Znaczy, nie rozumiem orgazmów ze śmiechu publiczności, może na żywo faktycznie robiłoby to niezłą jazdę, ogólnie lubię dobry humor i improwizacje z reguły są zajebiste jeżeli robią to zawodowcy :D Oni tutaj pewnie nimi są, bo nie widziałem jakiegokolwiek zawahania na planie jak grali jakąś scenke :D Ale sam humor do mnie niezbyt przemawia, wole oglądać po 20 razy stare skecze Monty Pythona :)

Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości