Odpowiedz 
Transformers: Convoy no Nazo
31-01-2011, 14:04 37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2014 16:11 25 przez PEGASUS.)
Post: #1
Transformers: Convoy no Nazo
[Obrazek: transformersscr1.png][Obrazek: transformersscr2.png]

Wydawca: Takara
Rok wydania: 1986

Transformers: Convoy no Nazo (ang. Transformers: Mystery of Convoy) to gra platformowa 2D dla dwóch osób, opracowana przez ISCO. Wydana została tylko na konsolę Famicom w Japonii przez firmę Takara w 1986 roku. Tytuł gry pochodzi od popularnej linii zabawek, Transformers. Na obrazku widoczny jest napis Mystery of Comvoy. Słowo "Comvoy" (jap. imię Optimusa Prime) uległo latynizacji, czyli konwersji na alfabet łaciński, dlatego też prawidłowy tytuł tej gry to Transformers: Mystery of Convoy.

Gracz porusza się Ultra Magnusem, który musi przejść 10 rund, niszcząc Decepticony, czyli roboty pogrążone w wojnie z Autobotami. Każdy etap kończy się walką z bossem. Ultra Magnus może przekształcać się w samochód (nie polecam :x ), umożliwia to wjeżdżanie przez niektóre wąskie przejścia oraz unikanie pocisków wrogów. Istnieją także ulepszenia zwiększające m.in. zasięg strzału, które można zdobyć niszcząc latające roboty. Jeśli gracz uzbiera wszystkie ukryte litery wyrazu RODIMUS, znajdujące się w rundach 1, 2, 4, 5, 7, 8, 9, będzie mógł grać jako Rodimus Prime.

UWAGA! Stage 9 należy przejść zapoznając się wcześniej z jakimś instruktażowym filmikiem na Youtube, gdyż niewłaściwe poruszanie się po platformach będzie skutkowało tym, że runda będzie automatycznie się powtarzać.

Bossowie występujący w rundach:
[Obrazek: transformersscr3.png]

Transformers: Convoy no Nazo to bardzo trudna gra zręcznościowa, którą polecam prawdziwym "hardkorom" oraz wszystkim tym, którzy się nudzą i szukają nowych wyzwań. Nie jest ona może bardzo rozbudowana jak na NES-a; powtarzalne levele, pojawiający się znikąd wrogowie i prosta muzyka potrafią znużyć nawet największego "wytrwalca". Jeśli jednak ktoś zechce spróbować swoich sił w tej "międzygalaktycznej wojnie nerwów" to zdecydowanie polecam. :rotfl:

Zarajestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-02-2011, 17:18 28
Post: #2
RE: Transformers: Convoy no Nazo
Graficznie obrzydliwa... to się zniesie, grałem w ponga, przeżyłbym i to, ale grafika nie tylko rani poczucie estetyki, ale też jest bardzo nieprzyjazna użytkownikowi. Czasem nie widać, gdzie jest maciupki pocisk, bo ginie na tle czegoś innego, czasem nasza pestka przechodzi przez przeciwnika nie robiąc mu krzywdy... Zmiana w pojazd to jakaś kpina, bo trwa to tyle, że jak zobaczymy przeciwnika to nas zabije 3 razy zanim się transformersniemy. To tego makabryczne dźwięki (całe szczęście, nie wyżyłem się na głośnikach...) i niezmienne tło w pierwszej planszy - gdyby nie recenzja AVGN'a myślałbym, że poziom zapętla się w kółko i jest nie do przejścia... zresztą, kto by chciał?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
21-05-2014, 09:12 39
Post: #3
RE: Transformers: Convoy no Nazo
Zwykła gra, podobna do wielu graficznie prostych gier ze składanki Contra oprócz Contry. Trochę potrafi wciągnąć na początku, później robi się monotonna. Może, jakbym interesowała się mangą o Transformers, to by mi bardziej podpasowała ta gra. Najtrudniejsze są krewetki i wrogowie w lodowej rundzie, też spodki, które lecą tak, że trzeba podskoczyć, żeby je zestrzelić. Czasem samolot jakiś pojawi się znienacka, wtedy też jest trudno. Pociski może i się wtapiają w otoczenie, ale jednak mają trochę inną barwę, ciekawe co by było, gdyby zażartowano z gracza i zrobiono pociski w identycznym kolorze, co niektóre elementy tła. Wygląd niektórych pozycji robota jest ciekawy, tych oprócz podstawowej, gdy po prostu biegnie. Na przykład jak dłużej biegnie i się obróci robot, to jest dodatkowa animacja. Dziwne jest, że gra na siłę próbuje trochę być grą logiczną w ten sposób, że są jakieś niby platformy, co się pojawiają po zestrzeleniu wroga. Jednak może to i dobrze, że są takie zagadki. Platformowe plansze przypominają mi grę Miracle Ropit's adventure, przez chwilę myślałam, że któraś gra jest zrobiona na podstawie którejś. Transformers nie jest szczególnie ciekawą grą, niektóre plansze mają ciekawych wrogów, niektórzy wyglądają jak wrogowie z shump'ów. Po kilku rundach gra już nie wciąga, a 9. runda jest do przejścia chyba tylko dla pasjonatów, którzy będą chcieli próbować różnych sposobów na przejście tej planszy. Myślę, że dużo zmieniłoby w grze po prostu zwyczajne dodanie na ekranie imienia lub nazwy bossa, podobnie jak było w Alien Syndrome, może trochę lepsza byłaby gra dzięki temu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
21-05-2014, 16:10 23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2014 16:17 09 przez PEGASUS. Powód: Drobne poprawki)
Post: #4
RE: Transformers: Convoy no Nazo
Transformers: Convoy no Nazo dla graczy pegasusowych, szczególnie tych mających legendarne 168 in 1, to zazwyczaj jedna z wielu gier "ze składanki". Patrząc ogólnie na zaprojektowane poziomy trudno nie odnieść takiego wrażenia. Runda 9 to taki sam labirynt jak w Super Mario Bros. tylko tutaj trzeba bardzo uważać, bo jedno uderzenie i zabawa zaczyna się od początku, a przeciwnicy jak w każdym etapie dbają o to by przedłużać nam naszą rozgrywkę. :D Ja tam lubię tą grę. Ta melodyjka za każdym razem brzmi tak, jakby ktoś celowo ją ułożył, aby mieć ubaw z naszych skuch podczas grania:
(ta-ta-tatatatata - ta-ta-tatatatata - ta-ta-tatatata - ta-ta :brawo: ) - puśćcie sobie z emu, jeśli tego nie czaicie.
Przypomina mi to trochę inną "szurniętą" muzyczkę z Circus Charlie. Takie krótkie dźwięki mnie bawią, a szczególnie początek Transformers:
(dam - dada- dam-dam... trrrrrym). Faaaaaajne! NES-owe czy Famicomowe nuty to majstersztyk. Jak długo, sami mi powiedzcie :O (a co!) już muszę w tym siedzieć, żeby jeszcze mnie te brzmienia tak bardzo jarały. Może jestem "NES-owym dziwakiem", ale jeśli twórcy układają takie "zabawne aż się uśmiech sam na twarzy pojawia" rytmy do kosmicznej platformówki, gdzie przez cały czas biegamy jakimś robotem z jednym życiem to widać, że mają duże poczucie humoru. :rotfl:

Jeszcze raz na sam koniec odniosę się do przeciwników i poziomów. NES-owcy, tacy pozytywnie zakręceni jak choćby ja ;) zawsze będą chcieli poznać taką specyficzną grę niezależnie od tego czy to crap czy arcydzieło na tej konsoli. Po prostu przesuwanie się o kroczek do przodu i walka o każdy kolejny centymetr w tak szybkiej akcji, jaka ma miejsce w grze Transformers: Convoy no Nazo zawsze będzie zachęcać do wytrwania w tej "intergalaktycznej strzelance (miałem napisać -siekance) na kropki". Nasze i wrogów pociski są tak małe, że przez lupę ledwo je widać, :P ale to przecież ta chęć odkrywania nowych nieprzejrzystych rund czy powtarzalnych bossów nakręca mnie (nie wiem czy również i Was), aby grać i przejść ten "niegrywalny szajs". B) Polecam go wszystkim jeszcze raz.

Ocena gry:
6/10
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
16-02-2016, 19:33 48
Post: #5
RE: Transformers: Convoy no Nazo
Dodano playthrough na pewnym kanale video. Ciekawie by było, jakby umieszczono więcej nazewnictwa - decepticony, Optimus Prime, Bumblebee, Megatron i inni. Jakby gra była łatwiejsza, można byłoby ustanawiać rekordy. Odbijające się kule są i inni wrogowie. Ciekawie, że jest to platformowa gra mająca miejsce w kosmosie, ale niebędąca grą o strzelaniu pojazdem latającym. Główne walki, oprócz pierwszej, zawieszone w powietrzu czy czarnej przestrzeni, nie są zbyt pozytywne w odbiorze. Są rundy o schodzeniu na dół. Warto zauważyć nazwę - Comvoy czy Convoy - trudno to określić. Niestety, w niektórych częściach gry są nielubiane, zbytnio, przeze mnie kulki - pociski. Z podpowiedziami, jak grać, można zająć się tą grą jakiś czas.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości