Odpowiedz 
Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
25-12-2013, 01:23 09
Post: #21
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Nie wiem czy ktoś doszedł, ale ostatni boss w Kaiketsu Yanchamaru 3 To jest istna mordęga. Pierwsza walka jest bardzo prosta, druga... hmm.. wyobraźcie sobie, że musicie trafić skacząc po pociskach z wielkiej maszyny do latającego góra-dól wroga, nie spadając z centymetrowych, wystrzeliwanych pocisków-platform na kolce, które zabierają ci co prawda 1/4 życia, ale spadając tam, nie licz że boss wyśle tak nisko pocisk byś mógł tam wskoczyć. przeszedłem go dopiero na emu po 30 minutach walki z nim.

poza tym w tej grze najbardziej irytują Levele 3 i 4 - 3 bo jest taki dziwny i momentami się dłuży a 4 bo nietoperze. kto grał ten wie :D

Dziwi mnie że nikt nie wymienia tu Captain tsubasa 2. Najbardziej irytującym meczem jest ten gdzie my lichym sao paulo musimy pokonać reprezentacje japonii. bramki tu może strzelać tylko tsubasa, a u przeciwników.. każdy (no dobrze oprócz Ishizakiego). oczywiście przeciwnicy maja nieograniczoną energię wiec walą ze specjali na naszą bramkę, a bramkarz Sao paulo - Lennert może co najwyżej piąstkować i liczyć na słupek, gdzie z drugiej strony jest wakashimazu, którego rzadko kiedy heel liftem nawet ominiesz.

Nie wiem jak was, ale mnie irytuje też fakt, że w Nesowym Tetrisie po jakimś czasie układania, nie spada jeden układ tetramino. po prostu z boku są wykazy ile procent takich klocków spadło i jak spadnie 100% to juz ci taki nie spadnie.

I jak mogliście zapomnieć o Action52! :D Przecież najgorszą grą na pegazusa jest cheetamen i inne gry w tym składaku :) ale osobiście spróbuje przejść tego cheetamena, tak by się pośmiać :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
03-03-2014, 16:17 25
Post: #22
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Mam nowe fascynujące odkrycie. Początek poziomu 4 w Double Dragon. Generalnie wszystkie momenty platformowe w tej grze są niedopracowane, ale tutaj osiągnęli mistrzostwo partactwa. Idziemy po wąskiej półce nad przepaścią, a ze ściany, bez ostrzeżenia, atakują nas kamienne bloki, kolejność pojawiania zupełnie przypadkowa, zero czasu na ucieczkę. Można wszystkie życia przerąbać. Kto bez pomocy nauczy się to przechodzić bez otrzymywania ciosu, stawiam piwo.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
15-03-2014, 17:31 57
Post: #23
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Najgorszy moment pojawia sie w grze KARATEKA,pod koniec drugiej rundy bodajże a mianowicie ta przeklęta brama przez którą żadnym sposobem nie mogę jej przejść a próbowałem już chyba wszystkiego,ciągle się zamyka i ginę bohaterską śmiercią :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
07-05-2014, 18:57 51
Post: #24
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Jednym z najgorszych bossów, z jakimi się zmierzyłem, jest drugi boss w Time Lord, czyli facet w sombrero. Niby walka z nim jest prosta i schematyczna, jednak trwa całe wieki. Biję go już 20 minut, a on wciąż żyje! Co to, kurde, ma być, to jest bez sensu, aż się grać odechciewa.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
07-05-2014, 23:03 43
Post: #25
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
W Time Lordzie generalnie wszystko jest bez sensu. Niby sama gra w sobie zła nie jest (co najwyżej mocno schizowa), ale spawning kul w różnych miejscach, odbijanie się od niewidocznych punktów, żeby te kule złapać, czekanie/skakanie w celu "opuszczenia" kuli nad nami, baaaardzo dziwna muzyka, której nie trawię do dziś oraz etap 2 (3 razem z tą bazą na początku), gdzie nigdy nie znalazłem wszystkich kul sprawia, że ta gra mimo, iż miałem ją w postaci kartridża, nie przyciągnęła mnie na strasznie długo, a nawet mnie odpychała.

Istnieje gatunek antylop, potrafiących skakać wyżej niż przeciętny dom. Wynika to z faktu ich mocnych mięśni nóg oraz tego, że przeciętne domy nie potrafią skakać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
07-05-2014, 23:10 56
Post: #26
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Mi się akurat muzyka podoba, ale na dłuższą metę sprawia, że czuję się naprawdę bardzo... dziwnie. Jest taka lekko niepokojąca. Ta gra ogólnie ma taki dziwny klimat i wygląda jak niedokończona. Ja również miałem problem z niektórymi kulami, musiałem sięgnąć po solucję. Zżera mnie ciekawość, jak wyglądają levele po tym Dzikim Zachodzie.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-05-2014, 15:24 36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-05-2014 15:24 36 przez PegazusMaster. Powód: Drobne poprawki)
Post: #27
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Kaiketsu Yanchamaru 3 -
Nie cierpię fizyki w tej grze. Nie cierpię kiczu tej gry. Ogólnie podświadomie nienawidzę tej gry. Ma pewne zalety, ale sama gra bije kiczem na kilometr i robieniem sobie jaj z grającego i brakiem szacunku do gracza. Gra mnie potrafi zaintrygować, ale mnie totalnie irytuje.

Identycznie mam w stosunku do gier z serii Don Koko Don. Totalny kicz i tandeta, której nie potrafię strawić.


Nie cierpię muzyki w grach od CodeMasters jest totalnie kiczowata i idiotyczna. Bije od niej totalnym plastikiem i tandetą. Totalny brak zespojenia muzyki z klimatem, a często jego brakiem w grach. Najgłupsza muza jeśli chodzi o Code Masters jest bezapelacyjnie w serii z Cavemanem.


Nie cierpię kultu gier z serii CodeMasters są to w większości wypadków przereklamowane tytuły, które wcale nie prezentują lepszego poziomu od wielu lepszych odpowiedników z japońskich firm. Uważam, że te gry są totalnie przereklamowane. Jedyną grą, która naprawdę zasługuje na jakieś realne wyróżnienie jest mnie Micro Machines.
Popierdółki w stylu Bumerang Kid czy Go Dizzy Go. Litości...


Nienawidzę Toxic Crusaders za to, że wrogowie zachowują się jak randomowi debile. Nie da się przewidzieć ich ataków dlatego większość gry jesteśmy bez ulepszeń broni. Irytuje mnie, że gra mnie przyciąga, ale jednocześnie totalnie odpycha rozwiązaniami.


Nienawidzę ruchów po drabinie w Megamanie 1. Megaman w pierwszej części wchodzi po drabinie jakby dźwigał na plecach 2tonowy plecak ze złomem.





(07-05-2014 23:03 43)Jaro napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.W Time Lordzie generalnie wszystko jest bez sensu. Niby sama gra w sobie zła nie jest (co najwyżej mocno schizowa), ale spawning kul w różnych miejscach, odbijanie się od niewidocznych punktów, żeby te kule złapać, czekanie/skakanie w celu "opuszczenia" kuli nad nami, baaaardzo dziwna muzyka, której nie trawię do dziś oraz etap 2 (3 razem z tą bazą na początku), gdzie nigdy nie znalazłem wszystkich kul sprawia, że ta gra mimo, iż miałem ją w postaci kartridża, nie przyciągnęła mnie na strasznie długo, a nawet mnie odpychała.

Ja mam na odwrót. Mnie totalnie przyciąga Time Lord. To gra, która jest inna od wszystkich, a muzyka i klimat jaki tworzy sama gra jest totalnie magiczny. Uwielbiam kiedy na każdym kroku w grach muszę się zastanawiać jak ruszyć akcję do przodu. W Time Lord jest jeszcze dobry motyw z podróżami w czasie i zmianą stylu rozgrywki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-05-2014, 00:12 34
Post: #28
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Heniek napisał(a):Nie cierpię muzyki w grach od CodeMasters jest totalnie kiczowata i idiotyczna. Bije od niej totalnym plastikiem i tandetą. Totalny brak zespojenia muzyki z klimatem, a często jego brakiem w grach. Najgłupsza muza jeśli chodzi o Code Masters jest bezapelacyjnie w serii z Cavemanem.

Tu się zgodzę, mnie to całe plumkanie non stop też doprowadza do nerwicy. Klimatu one nie wytwarzają wcale, ale za to w Super Robin Hood spodobał mi się motyw, gdy melodia zgrywa się z plującymi głowami na ścianie. Fajna jest również muzyka przy najlepszych wynikach z powyższej gry. Jednak od Soccer Simulator aż po Robina, niemal cała Złota Czwórka jest zawalona muzyką tworzoną na winie - co się nawinie, to wykorzystać (wiem, stary żart, ale śmieszny).

Co do Time Lorda - klimat klimatem, podróże w czasie podrózami w czasie, a zombie zombie, ale mnie nerwi, jak kula się opuszcza, jak się od niej oddalam, bo mam dziwne wrażenie, że gra mnie robi w ch* *a :> Muzyka niby klimatyczna, ale dziwna i tak - w 3 etapie (dziki zachód) ni to smutna, ni to wesoła, ni to skoczna, ni żałobna. Jednym słowem - dziwna. Jedyna melodyjka jaką trawię z tej gry to (podobnie jak przy Super Robin Hood) ta przy tabeli wyników.

Istnieje gatunek antylop, potrafiących skakać wyżej niż przeciętny dom. Wynika to z faktu ich mocnych mięśni nóg oraz tego, że przeciętne domy nie potrafią skakać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Najgorsze/Najlepsze zakończenie gry olimpijczyk00 18 3,036 01-02-2018 12:13 15
Ostatni post: magdakowalska48@gmail.com
  Najlepsze crapy na nesa xd PegazusMaster 0 637 21-03-2016 23:39 27
Ostatni post: PegazusMaster

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości