Odpowiedz 
Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
29-12-2009, 15:27 57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2009 15:33 52 przez orlasek.)
Post: #1
Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Długo gryzłem sie w sobie ażeby ten topik założyć. W końcu prym wzięła wyobraźnia i ta niezliczona liczba nerwów jakie - oczywiście oprócz zabawy - przynosiły długie godziny przed Pegasusem i później emulatorem. W związku z powyższym wychodzę - mam nadzieję - nie tylko swoim narzekaniom naprzeciw i postanowiłem troszke pozrzędzić. Zacznę jako pierwszy, a resztę już z tego miejsca zapraszam do dyskusji :)

<zrzędzenie>
Najbardziej, ale to najbardziej budząca we mnie furię i agresję wywołuje "muzyka" z gry Alladin 3! Boże! Kiedy tylko słysze to COŚ to no aż mnie nosi, nie wiem w sumie dlaczego, przyczyną może być moje zboczenie z lat młodości, kiedy to leżałem na wpół nieżywy po ostrej grypie, a moja siostra odpalała karta z tąże grą i podkręcała głośność... To by też wyjaśniało czemu nazywam ją "Babą" :D

Dalej, najbardziej irytująca wg mnie postać z tych gier na NES które kojarzę, to chyba fioletowe ninja z gry DD 2... A to dlatego, że nigdy nie umiałem z nimi walczyć, wystarczy lekko podejść i zaraz obalają Cie na glebe, a jak wstaniesz to z rozpędu jeszcze przenoszą cie na drugi koniec planszy... Ale za to uczucie, kiedy na jednym z ostatnim stage'ów wykosze 6 ninja w pojedynkę... Aaaah, żyć nie umierać :D

Za to najgorszy ogółem stage w moim wypadku może być tylko jeden... <fanfary> cała mapa z gry Treasure Master! </fanfary> niech no sobie przypomne ile czasu straciłem na to, aż poszczególne fragmenty mapy się załadują, to wraz z kumplami z ulicy moglibyśmy spokojnie wnosić pozew do sądu za opóźnienie w rozwoju... No ja nie wiem, mario o wiele starsze nie miało z tym problemu, a w "Masterze (nie wiem skąd oni taki tytuł wytrzasneli)" 1/4 czasu przechodzenia gry to ładowanie otoczenia... Oczywiście wykluczając przy tym sam fragment "intra" który trwa dobre pół minuty! Istny skandal!

</zrzędzenie>

No i na koniec, chciałbym pozdrowić mamę :D:*

Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30-12-2009, 03:08 18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2009 03:09 55 przez PegazusMaster.)
Post: #2
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
pozrzędźmy razem.

Muzyka z alladyn 3 sprawiła, że wyrwałem sobie kilka łoniaków i ukręciłem z nich dready.

Bardzo mnie wkurzała też muza z gry MilkNuts, oraz Chack'n'pop zapętlone brzękolenie przy którym dźwięk nienaoliwionego koła od składaka to filharmonia.

Gra Treasurea Master byla flustrująco trudna, ale po jakiś 10-20 próbach jak nie 30 przeszedłem pierwszy level za to drugi wyłączyłem po 10, bo zabrakło nerwów na bugi gry.

Z etapów gier wkurzający jest cały świat 8-1,2,3,4 w super mario sros.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30-12-2009, 14:12 40
Post: #3
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Mnie wkurzała jedna misja w Teenage Mutant Ninja Turtles a dokładnie ta w której jesteśmy w bazie Shredera i atakują mnie takie ludziki latające i walące z spluw. W starciu z nimi miał szanse tylko Donatello ale gdy się je rozwalało za chwile dalej się pojawiali. Szlag nawet teraz na emulatorze nie mogę tego poziomu przejść walę do nich z broni dystansowej ale gdy za daleko się cofnę oni znów się pojawiają. Do tego w tej części żółwi tak naprawdę to tylko Don jest skutecznym wojownikiem reszta jest do bani, Don ma broń o największym zasięgu i sile rażenia a reszta bronie krótkie i praktycznie bezużyteczne a już na pewno denerwujący jest Raphael który ma najkrótszą broń od wszystkich i jak próbuję kogoś zaatakować to sam też często dostaję, znów Michaelangelo i Leonardo jest za słaby. Muszę jeszcze napisać coś co mnie jeszcze w tej grze wkurzało a mam na myśli przeciwników którzy nijak mają się do tych których widzieliśmy w komiksach czy filmach, co to ma być? mamy walczyć z gangiem Shredera a zamiast tego walimy do jakiś ognistych gości czy do nietoperzy. Zresztą niektóre poziomy też są denerwujące np. rozbrajanie bomb w wodzie gdy musimy się śpieszyć a niektóre przejścia są bardzo ciasne. Lecz mimo wszystkich tych wad grę polecam z czystym sumieniem bo jest naprawdę dobra lecz tylko dla ludzi o mocnych nerwach.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
20-05-2010, 21:34 13
Post: #4
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
jakim cudem mogłem przeoczyć ten temat i nie wspomnieć w nim o... Double Dragon III TSS?
Najbardziej w tej denerwująca jest jest trudność. nie wiem, w jakiej depresji musieli być twórcy podczas produkcji tej gry, ale chyba nas nie za bardzo lubią, bo to że wysyłają nas na hordę wrogów - rozumiem, takie zabiegi typu "1 vs 100" mają miejsce w wielu grach. ale tego, że podczas podróży nie dali nam żadnego wskrzesiciela, to wywołuje (u mnie) niesamowitą frustrację. a twórcy dodali taki motyw, że jak nas zejdą wrogowie z dwoch stron, to nie ma przebacz.

ale żeby nie było, że tylko na DD3 nawalam, to na Battletoadsa toże się muszę poskarżyć. chodzi mi o jeden motyw, który zajął mi ok tydzień grania na konsoli. plan B, zima, blisko końca etapu. na zjeździe goni nas kula, a przed nami przepaść. cóż, musimy skakać. tylko że cwaniaki z Rare ustawili stalagtyt/stalagmit w takim miejscu, że ułamek sekundy może spowodować utratę życia. niestety, wymierzenie odpowiedniego momentu, jest naprawdę bardzo trudne i zabiera przyjemność z gry, a także kilka żyć.

tyle ode mnie.

Istnieje gatunek antylop, potrafiących skakać wyżej niż przeciętny dom. Wynika to z faktu ich mocnych mięśni nóg oraz tego, że przeciętne domy nie potrafią skakać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
07-08-2010, 21:37 43
Post: #5
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Heh ciekawy temat...w każdej grze coś by się znalazło co wkurza i do pasji szewskiej doprowadza. Ja wymienię tylko kilka patentów które kiedyś mnie ostro wkurzały:

Lion King - etap z jazdą na strusiu. Koszmar SebySana, najbardziej irytująca rzecz jaką widziałem i próbowałem przejść w grach na pegasusa. Nie dość że sama gra ogólnie była badziewna to jeszcze ten złośliwy etap..Grrr...piana z pyska się sączy na samą myśl...:x

Little Nemo Dream Master - kolce w etapach które natychmiast zabijały bohatera.

Roller Games alias Dj Boy - kolce w podłożu i tasmociągi pod sam koniec gry za labiryntem. Piekielnie trudne do przejścia i bardzo frustrujące.

Bart vs SpaceMutants - cała gra to jakieś kompletne nieporozumienie. A drugi etap w sklepie juz całkiem nie do przejścia.

Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
15-08-2010, 00:05 00
Post: #6
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Kto grał w Escape from Atlantis musi sie zgodzić że głowna postać wygląda jak chodząca encyklopedia wszelkich schorzeń jaka zna współczesna medycyna w szczególności kręgosłupa.
Jeszcze bardzo nie podobał mi sie tenis z składanki quatro sports po prostu dramat, jak widzę ten kort to nie wiem czy się śmiać czy płakać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
16-08-2010, 09:13 28
Post: #7
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Każdego może wkurzyć trudność w dd3. Szczególnie ostatni boss. W zupełności waloni są bossi w power rangers.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30-08-2010, 12:46 19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2010 12:46 33 przez MaciejNeS.)
Post: #8
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Mnie wkurzają wszystkie trudne gry, szczególnie Ninja Gaiden, Boshe nigdy jej nie przejde...Wkurza mnie trudność arkanoida, też dość trudny, oraz Contra na 3 życiach, kiedyś przechodziłem daleko ale nigdy nie przeszedłem a teraz to do połowy dżungli. Oraz na poziomie Normal i Hard w smerfach jak nie ruszymy do przodu to wiewiórka z dziupli nam na głowe zrzuci orzecha czy tam żołędzia. Oczywiście GhostBusters, masakra...grałem w to z miesiąc i nie odkryłem jak przejść tą misję z samochodem.Zatrzymuje się i nic. Żal.... Muzyka z Alladina 3 no to klasyka. Najgorszy etap... Hmmm no nie wiem, możlwe że we flinstonach 2 ten co na końcu walczymy z czarownicą.... I to chyba wszystko.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
26-04-2011, 16:04 40
Post: #9
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
Ja teraz, Kur...czę!

Ninja Gaiden III

Moment, który doprowadza mnie do szału:
Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Zależnie od tego, jak skoczę na platformy zachowywać się będą ryby mnie atakujące i, za chorobę, nigdy nie mogę przewidzieć ich ruchów. Czasem nawet nie doskoczą, a czasem nie pozostawią mi pola manewru. W NG lubię to, że nawet jak się zakuje poziom na pamięć, trzeba się wykazać refleksem. Tu konieczne jest po prostu szczęście albo umiejętność wyliczenia operacji co do piksela i 1/60 sekundy.

Battletoads (screenów na razie brak)

Mimo, że typ rozgrywki lubię, nigdy daleko nie zaszedłem.
Turbo Tunnel to dla mnie loteria. Znam na pamięć, więc zazwyczaj przechodzę bez straty, no może ze 2 życia zejdą na ścianach. Czasem jednak ni chuchu nie mogę wyczaić momentu, kiedy trzeba wdusić skok, żeby gra odnotowała wykorzystanie hopki i tracę wszystko życia na jednym, prostym skoku.
Nie lubię a to Frozen Cave. Ogólnie, ale tutaj jeden szczegół. Jest jeden taki skok, którego NIGDY nie zrobi jak trzeba. Albo jestem zbyt rozpędzony i walnę w gwoździe na suficie, albo nie doskoczę, albo za późno wduszę skok. Nie wiem, czy trzeba się rozpędzić, czy z miejsca skoczyć. Uch!
Widzę, że to nie tylko mój ból, Jaro też żalił się na ten skok.

Ultimate Stuntman (bez screenów, a jakże.

Pościgi, dynamika, poziomy chodzone, wspinanie po ścianach, rozbrajanie bomby, koleś z gnatem w roli głównej - gdy miałem te 5 latek US wyglądał jak przeniesienie filmów, którch rodzice nie pozwalali oglądać na Pegasusa. A że w tym wieku o umiejętności ciężko... Zawiodłem się dopiero jak podstarzałem.
2 świat to jakieś nieporozumienie. Muzyka pasowała do szybkiego pościgu, ale nie do swobodnego przelotu lotnią. mamy możliwość zmiany wysokości, ale niektórzy przeciwnicy jakby mieli ograniczony rozmiar w 2 wymiarach i nie da się przelecieć nad ani pod nimi. Do tego Konsola doczytując poziom nie bierze pod uwagę naszego położenia względem tego, co przeszliśmy, tylko zawsze ustawia nas w środku danego fragmentu, przez co nie ma co marzyć o ustawieniu się wcześniej, zeby zgarnąć bonus. do tego wygląd przeciwników... Zazwyczaj na ten fragment nie narzekam, ale ptaki i latające małpy na plecakach odrzutowych nijak się mają i armii robotów z początku.
2-2: i lecimy kaczką na paralotnii (tak to dla mnie wygląda) mając małe możliwości skrętu, przez o wielu pułapek i pocisków nie da się uniknąć. Szczególnie, jak zostaje wystrzelony, gdy przeciwnik jeszcze nie pojawił się na ekranie. Nadchodzące wspinanie jest okej, ale boss już nie - ni grzmota nie wiem, Na jakiej zasadzie gra sprawdza, czy macki mi zadadzą życie, czy nie. Nieraz po prostu podskakuję i klepię strzał, bez wysiłku przechodząc śmiecia, innym razem Tracę tam wszystkie zgromadzone szansy.
Motorówka... oki, poza bossem, który jest nie do zdarcia bez zapasów szczęścia, chyba że ktoś zbłądził na trop/zapamiętał trasę do kulki, z którą jest on niemożliwie prosty do pokonania...
No i poziom roboczo zwany Wenecją... Raz, że jedynym sposobem sprawdzenia, czy możemy zejść piętro niżej, jest skok tam i ryzyko, że staniesz się ofiarą fali... Do tego zapadająca się platforma... pomimo prób, nie umiem powiedzieć, kiedy trzeba skoczyć, żeby się od niej odbić, jedyną skuteczną metodą jest walenie skoku bez opamiętania albo TurboooooAAAAAAA...



...AAAAAAAHYHHH! BJSAHDADJKHK! Pomimo, ze bardzo lubię tytuł i często w niego pogrywam, a ze względu na sentyment powinienem wypowiadać się o nim ciepło, wspomniane zawartościówki (featury ;) ) oprowadzają mnie do obłędu. do tego ten klimat późniejszych misji - po prostu nie tego oczekiwałem, więc w połowie jest to gość honorowy szacownego tematu.

Koniec i bomba, kto czytał, ten trąba!

Pozdrawiam Mamę Orlaska!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30-04-2011, 10:53 57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-04-2011 13:45 49 przez Aynan M.)
Post: #10
RE: Najgorsze crapy, stage, lvle lub postacie jak kto woli :)
NAJGORSZE GRY:

Miejsce 3: Mad Max. Fajne są jedynie etapy "Arena", gdzie rozwala się inne samochody. Gdy tytułowy bohater wejdzie do bazy, chodzi tak jakby miał kupę w majtach... Jazda samochodem też jest nieco dziwna - wóz wpada w poślizg bez przyczyny, gdy kończy mu się paliwo to wydaje dźwięk jako żywo kojarzący się z puszczaniem bąków... Do tego ta monotonia gry... Rozwal czerwone auto, rozwal szare auto, zbierz pierdółki z bazy, kup paliwo, rozwal szare auto, ucieknij przez tunel w skale... i tak w kółko.

Miejsce 2: MUSCLE - Mało znana gra, ale padaka jakich mało. Sam się dziwię sobie, że kiedyś w to grałem... Na ringu nawala się dwóch typków, którzy wyglądają jak bezładna mieszanina rozmaitych figur geometrycznych, mała ilość ciosów, do tego fireballe wyglądające jak kilkudniowa ptasia kupa... A muzyka? Odgłosy ciosów beznadziejne, do tego jakieś świzdy-gwizdy, które mają robić za "publiczność"...

Miejsce 1: Home Alone 2. Nie wiadomo co robić, muzyka jest smętna, wręcz wnerwiająca... Pograłem w to może z pół godziny i zrezygnowałem.

NAJGORSZE LEVELE:

Miejsce 3: Kangaroo Corner (Boomerang Kid). Wkurza mnie ten moment, gdy z samej góry trzeba zeskoczyć na skałę poniżej. Albo przeskoczysz na skałę obok, albo spadniesz w dół, tracąc życie... Ludzik dziwnie skacze, więc wcelowanie w odpowiednią platformę graniczy praktycznie z cudem.

Miejsce 2: Energy Zone (Contra). Te lasery strzelające ze ścian nieźle potrafią dać w kość... W wersji "na 3 życia" przejście tego levelu (i w ogóle samo dojście do niego) jest mało prawdopodobne. Trzeba mieć tutaj idealne wyczucie - ułamek sekundy za późno i już po Tobie.

Miejsce 1: Clinger Winger (Battletoads). Tak, wiem że BT to moja ukochana gra i psioczenie na nią to nie w moim stylu... Ale ile nerwów mi ten level napsuł, to aż szkoda gadać... Trzeba mieć tutaj IDEALNY refleks, żeby nacisnąć kierunek na padzie z dokładnością do setnych sekundy, aby poprawnie skręcić. Za wcześnie lub za późno = strata życia. Dodatkowo wkurzające jest to, że nawet jak stracę życie na ostatnim zakręcie, muszę zaczynać całość od nowa...

NAJGORSZA MUZYKA:

Miejsce 3: Kaiketsu Yanchamaru 3, etap 3. Sam ten etap jest delikatnie mówiąc porąbany (przeciwnicy... latające skórki od bananów?), a muzyka w nim jest zbyt piskliwa i natarczywa. W innych levelach muza jest w porządku (szczególnie fajny kawałek jest w 6 levelu), ale etap 3 pod tym względem odstaje, niestety na minus.

Miejsce 2: Bump & Jump, praktycznie każdy kawałek. Piskliwe, fałszujące dźwięki, które po pewnym czasie doprowadzają do szału. W ogóle nie pasuje ta muzyka do gry.

Miejsce 1: Big Nose The Caveman. Trzecia wyspa, nie pamiętam który z kolei był to etap. Chodzi mi o ten level, gdzie ekran sam się przesuwał, a strzelało się do żółwi. Muzyka z tego etapu działa mi po prostu na nerwy, strasznie smęci... Ile razy w to grałem, zawsze wyciszałem w tym etapie dźwięk. Dobre jest jedynie to, że ta muza pojawia się tylko raz w całej grze...

NAJGORSI BOSSOWIE:

Miejsce 3: Shredder (TMNT2). Z początku nawet nie wiadomo jak go należy przejść - rozwali się go, a on się klonuje... Ktoś, kto doszedł tu pierwszy raz, może z nim walczyć w nieskończoność, dopóki nie skapnie się, że najpierw jednemu klonowi trzeba strącić z głowy hełm, a potem zająć się drugim. Do tego te jego pioruny - trafi Cię raz i tracisz całe życie od razu...

Miejsce 2: Robo Manus (Battletoads). Znów BT... W tym bossie najbardziej wkurzają dwie rzeczy: po pierwsze - gdy po uderzeniu wybije się w powietrze, ciężko jest go później trafić. Można przypadkowo znaleźć się pod nim, a to wiąże się z utratą życia. Druga wkurzająca rzecz - Gdy trafi Cię jeden z jego pocisków, od razu, wręcz automatycznie, dostaniesz też i resztą. Nawet gdy leżysz na ziemi lub się schylisz!

Miejsce 1: Robo Fatcat (Chip & Dale 2). Ciężko jest wyczuć moment, w którym należy rzucić w niego bombą. Do tego przechodzenie tego bossa polecałbym tylko bardzo cierpliwym osobom - jego pokonanie zajmuje około 20 minut, jeśli nie więcej. Mnie się tylko raz to udało - nie mam do tego po prostu cierpliwości...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Najlepsze crapy na nesa xd PegazusMaster 0 378 21-03-2016 23:39 27
Ostatni post: PegazusMaster
  Najgorsze/Najlepsze zakończenie gry olimpijczyk00 14 2,270 10-02-2015 22:40 37
Ostatni post: ludzikomen4

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości