Odpowiedz 
Kabuki Quantum Fighter
01-07-2010, 15:02 44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-07-2010 16:11 42 przez Misiael.)
Post: #1
Kabuki Quantum Fighter
Pierwsza gra, jaką odnalazłem dzięki temu serwisowi:

[Obrazek: 111219134900.gif] [Obrazek: 112639256700.png]

Gdyby nie fakt, że gra powstała wcześniej, niż trylogia Matrix, posądziłbym twórców gry - studio Human Entertainment - o plagiat filmu Wachowskich. Jest tu bowiem wiele punktów wspólnych: stylizowana oprawa graficzna, post-cyberpunkowa konwencja, spadające z góry ekranu kolumny danych, zbieżna w wielu miejscach fabuła, enigmatyczny główny bohater, dynamiczna akcja... Kabuki Quantum Fighter to jedna z tych gier, do których po latach wraca się z prawdziwą satysfakcją.

[Obrazek: 112639256701.png]

Fabuła. Nie jest to może jakaś super zakręcona opowieść rodem z Neon Genesis Evangelion, ale przedzieranie się przez kolejne levele jest przynajmniej podparte jakąś historią, której poznanie może może być jakąś motywacją do dalszej zabawy. Oto bowiem, w roku pańskim 2056 wirus nieznanego pochodzenia zaatakował Główny Komputer Obronny Ziemi. Dwudziestopięcioletni Scott O'Connor zgłasza się na ochotnika do eksperymentalnego projektu transferu osobowości do pamięci komputera w celu powstrzymania tajemniczego wirusa. By oddać cześć swojemu zmarłemu dziadkowi, który zajmował się teatrem Kabuki, Scott wybiera sobie na awatara tancerza specjalizującego się właśnie w tej japońskiej sztuce. W takie postaci dostaje się do zainfekowanego komputera. Od tego momentu gra jest Twoja.

[Obrazek: kabukiquantumfighternes.jpg]

Pierwsze, co rzuca się w oczy po odpaleniu gry, to niesamowita stylizacja świata przedstawionego. Świat przedstawiony stworzony został z polotem i pomysłowością nieporównywalną z żadnym innym światem w konwencji cyberpunkowej, z jakim się dotąd zetknąłem (no, może oprócz "Blame!" ). Biomechaniczne istoty i elementy otoczenia, wrogowie swoim symbolizmem nawiązujący do wielu rozmaitych kultur (np. ziejące ogniem figury wystylizowane na podobieństwo posągów z Rapa Nui), mroczny, posępny, ale jednocześnie dziwnie urokliwy klimat wylewający się z ekranu sprawia, że do tej gry wciąż chce się wracać.

[Obrazek: 112639256704.png]

Nasz tancerz Kabuki musi przedrzeć się do samego rdzenia komputera, by stłumić zarazę w zarodku. W tym celu przemierza kolejne poziomy, po drodze ubijając watahy rozmaitych oponentów - niektórzy są humanoidalni, duża część nie. Nie są jakimiś tam bardzo wymagającymi przeciwnikami, jednak potrafią napsuć krwi nawet wyrobionym graczom. Główną bronią naszego bohatera jest tak zwany "cios z Zidane'a" czyli, prościej mówiąc, z bańki. Dzięki gęstej czuprynie naszego awatara, taka zabawa jest dużo bardziej niebezpieczna, niż igraszki na murawie słynnego francuskiego kopacza piłki - dwa-trzy ciosy wystarczą, by sprowadzić do parteru przeciętne mięso armatnie, jakie gęsto zalega na kolejnych poziomach. Ponadto Scott może kopnąć wroga (o ile wisi uchwycony spodu platformy - o zakresie ruchu opowiem za moment), bądź potraktować go z piąchy (jeżeli klęczy). Ponadto dysponuje możliwością używania broni zasięgowych, ktorych różnorodność zwiększa się wraz z postępami w grze. Innymi słowy - po każdym pokonanym bossie dostajemy kolejną zabawkę ułatwiającą nam eksterminację wrażych jednostek. Jedyną wadą takich cudeniek jest fakt, że błyskawicznie wyczerpują zasób naszej many, tak więc należy używać ich z rozwagą.
Generalnie bohater jest wygimnastykowany niczym enerdowska atletka, a jego wygibasy wprawiłyby w osłupienie nawet Księcia Persji - chłopak biega, skacze, klęczy, wspina się, wybija w górę... Obserwowanie jego kocich ruchów może dostarczyć nam sporo satysfakcji, zwłaszcza, że okazji do wesołego gibania się nad przepaścią będzie całkiem sporo.

[Obrazek: 112639256702.png]

Na końcu każdego levelu na Scotta czeka jednoosobowy komitet powitalny w postaci bossa. Tu plus da twórców, bowiem bossowie są świetnie zaprojektowani, doskonale zanimowani (zwłaszcza pierwsza dwójka, choć i dalsi potrafią zaskoczyć szczegółowością i pomysłowością wykonania) i piekielnie trudni do ubicia. Różnią się właściwie wszystkim - jeden z nich to akrobata, drugi potrafi tworzyć własnego sobowtóra, inny wygląda jak skrzyżowanie kraba z zestawem AGD. Im dalej w las, tym gorzej, bo wrogowie zaczynają mieć niebezpieczne przebłyski zdrowego rozsądku - kolejny plus dla twórców zdolnych zaimplementować w grze całkiem mądre AI.

[Obrazek: 112639256703.png]

Czy gra ma jakieś wady? Dwie - jedną małą, a drugą, no... dyskusyjną. Ta mała dotyczy ścieżki dźwiękowej. Mnie osobiście ośmiobitowa muzyczka lecąca w tle nie tylko nie przeszkadza, ale też buduje odpowiedni klimat, jednak sporo osób twierdzi, że na dłuższą metę jest dosyć denerwująca. W sumie drobiazg. Co do drugiej wady, jest ona znacznie większego kalibru, mianowicie chodzi mi o... limit czasowy. Tak - na każdy poziom przypada określona ilość sekund, w której - o ile chcemy przeżyć - musimy się zmieścić. Za co? Nie powiem, że buduje to odpowiedni klimat i wywiera presją na gracza, dzięki czemu sesja a "Kabuki" staje się jeszcze bardziej absorbująca, ale... gra i bez tego jest trudna. Żeby być szczery, powiem, że sytuacja w której zabrakło mi czasu zdarzała się rzadziej, niż sporadycznie, bo limit jakiś tam specjalnie wyśrubowany nie jest... Mimo to, ten element mnie osobiście się nie podoba, choćby z racji tego, że nie znoszę, gdy ktoś mnie pogania.

[Obrazek: spookystage.gif]

Biorąc do kupy przemyślaną (choć dziś już mało oryginalną) fabułę, dopracowaną oprawę audiowizualną i doskonałe zrównoważenie pozostałych elementów gry możemy stwierdzić, że "Kabuki: Quantum Fighter" jest produkcją spokojnie dorównującą takim hitom jak Ninja Gaiden i Kage. Prawdziwy fan gatunku powinien zagrać we wszystkie trzy gry.

I jeszcze ciekawostka - w planach był sequel gry (tak przynajmniej twierdzi Wiki) w którym wcielilibyśmy się już w oryginalnego Scotta O'Connora, jednak dwójeczka koniec końców się nie ukazała - i już pewnie nie ukaże. Szkoda, naprawdę szkoda.

Zarajestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-07-2010, 16:07 53
Post: #2
RE: Kabuki Quantum Fighter
Grałem w to dosyć długo, ale nie przeszedłem. Co by nie mówić gra do najłatwiejszych nie należy. Nie jest łatwo walczyć samą czupryną, a dodatkowe bronie są limitowane. No i do tego ten uciekający czas. Niby nie jest go strasznie mało, ale limit sprawia, że trzeba pędzić przed siebie i nie można się zbyt długo pobawić z jednym przeciwnikiem.
Plusem gry jest niewątpliwie muzyka i ciekawa grafika, tworzące wraz z fabułą ciekawy klimat.

[img][/img]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-07-2010, 16:34 18
Post: #3
RE: Kabuki Quantum Fighter
Prawdziwy fan gatunku powinien zagrać we wszystkie trzy gry.
To chyba jestem prawdziwym fanem gatunku. Zagrałem. szkoda, ze się nie wciągnąłem. Po pierwsze, można się cofać i rozwalać w kółko respawnujących się przeciwników, żeby naklepać bonusów. Poziomy można w większości przejść z marszu, tylko przy bossach musiałem używać dodatkowych broni. Do tego Überprzeciwnicy są zdecydowanie trudniejsi od reszty. Można przejść całą plansze z marszu, przysypiając, a potem polec po kilku sekundach walki. To się nazywa niewyważony poziom trudności. Jak na razie doszedłem do 4 bossa i nie ciągnie mnie do dalszej gry.
Pochwalić mogę ciekawy klimat, trzymającą się kupy fabułę, którą da się pominąć (ucz się, Lone Rangerze) i klimatyczną oraz dopracowaną oprawę audiowizualną. Czasem pogrywam, ale szału nie ma
5/10

btw dobra recka, ale...
Spoiler :
Ponadto Scott może kopnąć wroga (o ile wisi uchwycony spodu platformy - o zakresie ruchu opowiem za moment), bądź potraktować go z piąchy (jeżeli klęczy). Ponadto dysponuje możliwością używania broni zasięgowych, ktorych różnorodność zwiększa się wraz z postępami w grze.
Powtórzenie! HA! Masz przedsmak tego, czym gnębię gararza i potacka :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-07-2010, 16:41 10
Post: #4
RE: Kabuki Quantum Fighter
(01-07-2010 16:34 18)Mcin napisał(a): Zarajestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.Po pierwsze, można się cofać i rozwalać w kółko respawnujących się przeciwników, żeby naklepać bonusów.

Można, ale nie ma czasu :)

Cytat:Poziomy można w większości przejść z marszu, tylko przy bossach musiałem używać dodatkowych broni.

I ja takoż

Cytat:To się nazywa niewyważony poziom trudności. Jak na razie doszedłem do 4 bossa i nie ciągnie mnie do dalszej gry.

Może to i dobrze, bo dalej poziom trudności wzrasta, zwłaszcza jeśli chodzi o elementy zręcznościowe.

Cytat:Powtórzenie! HA! Masz przedsmak tego, czym gnębię gararza i potacka :P

Znaczy, będziesz dalej gnębił? ;)

Zarajestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-07-2010, 17:22 08
Post: #5
RE: Kabuki Quantum Fighter
Prawdziwa gra dla metali gdzie tylko liczy się headbanging. Dobra gra przed każdym koncertem:P
Gra raczej mi na konsoli nie przypadła do gustu za sprawą tego że była trudna, a ja malutki, potem nigdy nie udało mi się jej ponownie dorwać. Później jak grałem, to doceniłem ją za poziom trudności oraz niesamowity klimat gry, który też buduje fabuła, muzyka oraz grafika.

Co do respawnowania potworów to niby jak jest w Ninja gaiden? tak samo, wiec nie uważam to za jakiś minus wielki.
5/10 to jak dla mnie nie jest ocena uczciwa , gra zdecydowanie jest warta zagrania:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-07-2010, 17:22 59
Post: #6
RE: Kabuki Quantum Fighter
Łooohooo... Pan pisać umie panie Misiael :) Co do gry - nie znam, ale po przeczytaniu tejże recenzji skłonny jestem w tej chwili ściągnąć roma i grać :D Sama fabuła wydaje się intrygująca, no i niecodzienny sposób annihilacji... Tooo lubie! :D Obszerniejszy post wysmażę później, najpierw chcę w to zagrać! :D

Zarajestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-07-2010, 18:51 50
Post: #7
RE: Kabuki Quantum Fighter
oooo dopiero jak zobaczyłem zdjęcia to przypomniała mi się ta gra fajowa była dla mnie w dzieciństwie fajne poziomy bosy itp 4.6/5
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-07-2010, 19:22 43
Post: #8
RE: Kabuki Quantum Fighter
A właśnie, zapomniałem o pewnej ciekawostce - otóż podczas walk z bossami możemy - po wciśnięciu pauzy - strzałkami góra-dół dodawać sobie życia kosztem many i vice versa. Takie drobne ułatwienie, które mnie nie raz ratowało tyłek w czasie co gorętszych akcji...

Zarajestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
09-04-2014, 10:47 31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2014 11:12 55 przez PegazusMaster. Powód: Drobne poprawki)
Post: #9
RE: Kabuki Quantum Fighter
Grałem w to lata przez matrixem i myślę, że wrażenia ze scenek fabularnych były zbliżone, a nawet lepsze od Matrixa. Już w czasach szkoły podstawowej w latach 90tych same scenki wprowadzające potrafiły nieźle działać na psychikę i powodować koszmary, oraz pobudzać wyobraźnię. One nie były wypieszczone i wybajerowane w efekciarstwo jak matrix, ale zimne i eksperymentalne kojarzące mi się z powagą z filmu "Tajemnica Andromedy" Gość, który wchodzi do komputera, by walczyć z obcą rasą co ma zapobiec wybuchu reaktora jądrowego ? Dla mnie bomba. Szkoda, że wraz z kolejnymi planszami nie ma wyraźnych i naprawdę szalonych zwrotów akcji FABULARNYCH w scenkach dopiero pod koniec się dzieje. Scenki w intro są genialne szkoda, że dalsze nie potrafią tak dobrze jeździć po psychice i są po prostu nijakie. Sama gra daje masę frajdy. Postać ma wiele ruchów. Łapie się różnych krawędzi, wspina się, skacze, robi headbangi włosami, oraz co plansze dostaje nowy skill. To wszystko ma chory cyberpunkowy klimat.

Myślę, że ten tytuł ukończyłem dobre kilkanaście razy. Nie jest tak trudna jak Ninja Gaiden, ale oferuje za to mnogość plansz i przeciwników, oraz niesamowicie dziki klimat samej rozgrywki. Plansze są wg. mnie genialne pod względem klimatu i pomysłów. Podobają mi się krzyżówki plansz - elementów żywych z mechanicznymi. Sama muzyka zasługuje na uwagę jest inna od wszystkich ścieżek z nesa i do niczego nie podobna.

Spokojnie mogę dać za ten tytuł około 7-9/10
Jedyną wadą tej gry jest to, że jest za krótka (!) Plansz jest za mało. Kiedy postać dostaje mocarne skille i zaczyna się największa jatka na ekranie dość szybko gra dobiega końca. NIE MA CZASU za wiele i sposobności, aby wyszaleć się z tymi dodatkowymi skillami. Gdyby gra była choć o 2,3 poziomy dłuższa moja ocena spokojnie dobiła by do 10/10, a gdyby scenki były takie jak w intro to spokojnie dobiła by do 11/10

Ocena 7-9 /10 jest wg. mnie w pełni zasłużona.


Zalety:
Klimat
Cyberpunk
Mnogość ruchów
Skille
Plansze i ich wygląd
Przeciwnicy i bossowie

Wady:

Za krótka
Średnie/ Słabe scenki w środku gry. Nie dorównują rozmachem genialnym scenkom z Ninja Gaiden 1,2, które są rozłożone w całej szerokości gry.

(01-07-2010 15:02 44)Misiael napisał(a): Zarajestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.Czy gra ma jakieś wady? Co do drugiej wady, jest ona znacznie większego kalibru, mianowicie chodzi mi o... limit czasowy. Tak - na każdy poziom przypada określona ilość sekund, w której - o ile chcemy przeżyć - musimy się zmieścić. Za co? Nie powiem, że buduje to odpowiedni klimat i wywiera presją na gracza, dzięki czemu sesja a "Kabuki" staje się jeszcze bardziej absorbująca, ale... gra i bez tego jest trudna.

Napiszę dlaczego jest w grze limit czasowy. Po pierwsze buduje to napięcie jak słusznie zauważyłeś po drugie ogranicza czas na:






(01-07-2010 16:34 18)Mcin napisał(a): Zarajestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.Po pierwsze, można się cofać i rozwalać w kółko respawnujących się przeciwników, żeby naklepać bonusów

Limit czasowy jest po to, aby ograniczyć możliwość doładowania się i nabijania punktów w nieskończoność. To wprowadza element rywalizacji. Jak dla mnie to nie jest wada.

Odlot bomba z d.upy tromba.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
03-07-2014, 23:27 46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-07-2014 23:27 46 przez ferret.)
Post: #10
RE: Kabuki Quantum Fighter
Nie jest źle, z fabuły w języku angielskim można wyłapać nowe słowa, szkoda, że nie zrobiono czegoś w stylu hasła w encyklopedii lub kartki z kalendarza dotyczącego awatara głównego bohatera, można byłoby czegoś więcej się dowiedzieć, nie wiem, czy dużo osób by takie coś czytało, ale można byłoby dodać opcje omijania tego startem na przykład. Podstawowa broń kojarzy mi się z teledyskiem Whip My Hair, dodatkowe bronie warto zostawić na wrogów na końcu plansz, najlepiej ich używać pod koniec pojedynku, kiedy już się jest zmęczonym walką. O czasie niewiele napiszę, bo daje się we znaki tylko w tej początkowej 50-sekundowej rundzie póki co, a dotarłam tylko do walki końcowej z 4. rundy, swoją drogą ta czwarta runda buduje klimat, jakby miała być ostatnią rundą, jednak po bossie widać, że nią nie jest. Prostota grafiki typu NES daje się we znaki, drabiny wyglądają jak końce, platformy w tle, mimo lekko zacienionej barwy potrafią oszukać i można mieć wrażenie, że są dostępnymi platformami. Oczywiście są słynne spływy wody typu Ninja Gaiden, ale potrafią strasznie przyspieszyć bieg jednostki, którą kieruje gracz. Granie na początku to takie czajenie się, co będzie krok dalej, później idzie z kopyta, da się nauczyć plansz. Napisałabym więcej, ale niestety udało się dotrzeć tylko do 4. rundy, gra jednak wydaje się być typową krótkometrażówką, oczywiście mogę się mylić, z pięć rund pewnie w sumie ma. Może jeszcze zagram, a akrobacji wcale tak dużo nie ma.

Dokończyłam i praktycznie miałam rację - 6. runda to sam boss. Gra jak wiele innych - jakieś organiczne, wnętrznościowe tła, wrogowie zmechanizowani, wiele udaje coś naturalnego - ludzi, zwierzęta, szczęki, jednak widać, że to syntetyki. Manipulacja między energią a zapasem broni ciekawe, działa tylko na bossach, jednak zbyt ułatwia grę i "propaguje" kamikaze. Do broni z włosami mam zastrzeżenia, nie zawsze jest precyzyjna, wiem, że trudno pewnie się atakuje włosami, ale to, że włosy dosięgają przeciwnika, a ten nie kusi, jest trochę niesprawiedliwe. Chyba żałuję, że tę grę wybrałam, już lepiej byłoby obejrzeć książkę obrazkową z fabułą tej gry, a głównie to lepiej byłoby dokończyć Street Fighter 2010, tam jest więcej akrobacji niż w tej przeciętnej grze zwanej Kabuki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Street Fighter 2010 PegazusMaster 13 2,479 14-02-2016 04:18 50
Ostatni post: PegazusMaster
  Road fighter Mati 14 1,630 01-06-2014 20:30 22
Ostatni post: orlasek
  Master Fighter II PegazusMaster 4 693 16-05-2014 19:16 22
Ostatni post: Verteks

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości