Odpowiedz 
Gry, które mogły być arcydziełami, ale twórcy nie dopieścili
26-02-2016, 01:44 51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-02-2016 02:15 23 przez PegazusMaster. Powód: Drobne poprawki)
Post: #1
Gry, które mogły być arcydziełami, ale twórcy nie dopieścili
Temat o grach, które mogły być arcydziełami, ale przez lenistwo twórców gierki po prostu się nie udały i ich genialny potencjał i to co miały w sobie zostało niedopracowane - i tylko w pewnej części tych gier się udało uzyskać bardzo dobry efekt zbliżony do arcydzieła, ale przez swoje niedoróbki trudno je uznać za świetne gry jako całość - szybko wychodzą ich wady i niedoróbki, które was mogą razić. Swoje typy argumentujemy konkretnymi faktami. Możecie wymieniać gry, które wg. was mogły być arcydziełami, ale twórcy w nich olali pewne rzeczy przez co aż żal wam **** ściska, że tak świetne gry mają tyle wad - podawajcie argumenty.


Wg. mnie na początek






Kapitan Ameryka - Genialna rozgrywka. Udało się przedstawić ciężar tarczy i siłę Kapitana Ameryki dzięki dobrym animacjom i przeciwnikom. Świetna platformówka z Kapitanem Ameryką. Przechodzenie kolejnych etapów jest dobre i wciągające, ale szybko się okazuje, że kolejne lokacje to są kopie poprzednich. Zmieniono jedynie w nich - przeważnie kolory. W dodatku trzeba przechodzić je dwukrotnie - kolejny raz inną postacią (tu kwestia gustu czy to wada czy zaleta - podobnie jest w Godzilli) Grę zniszczyła monotonia etapów i przechodzenie wielokrotne tych samych lokacji - kolejne lokacje to kopie poprzednich i jest ich niewiele rodzajów. Przy większym wkładzie w różnorodność etapów mogło by być z tego nie lada arcydzieło - oczywiście wymagało by to dużego nakładu pracy. Sama podstawa gry jest dobra i gra się w to miło, ale monotonia przychodzi za szybko.



Vice Project Doom
- Gra wciąga jak mało co. Ma dopracowane minigierki, które mogłyby stanowić jako całość osobne gry. Zepsuta jest tu wg. mnie w dużej mierze właściwa rozgrywka- bossowie, z którymi się nie walczy co raczej uczy na pamięć ich ustawienia w kolejnych ruchach gdyż przez ich wielkość (obszar zajmowany na planszy i szybkość) walka sprowadza się do wyuczenia na pamięć co do sekundy ich położenia - przez ich rozmiar i szybkość swobodne manewrowanie i uniki są praktycznie niemożliwe. Wyjątkiem jest pierwszy boss. Złe wyważenie mocy bohatera i działania broni, oraz niemożność wyskakiwania z zapadających się platform- trzeba się uczyć na pamięć miejsc, w których zapada się ziemia i ich unikać zanim to nastąpi gdyż z zapadających się fragmentów platform - nie da się wyskakiwać (!) Wielki niedosyt jak dla mnie, że gierka, która jest tak bardzo niesamowita, robi wrażenie i jest wciągająca ma w sobie takie kwestie. Kontrowersyjny może być też wygląd przeciwników. Mimo wszystko jak zacznie się w to grać jest bardzo dobrze i niesamowicie, ale wg. mnie szybko wychodzą pewne wady. Trzeba je przełknąć. Ja mam z tym problemy zwykle. Dla mnie gierka jest takim prawie arcydziełem, ale wady w rozgrywce uniemożliwiają w moim rankingu póki co przebitki do tej rangi.



Kage
- Gra bardzo dobra - a początkowo sprawia wrażenie genialnej. Klimat świetny. Rozgrywka dobra. Bossowie niesamowici (Pierwszy, drugi boss - szok) Zabrakło wg. mnie przemyślenia 2 ostatnich światów. Początkowe lokacje na statku i w mieście robią niesamowite wrażenie i klimat - co raz większe stężenie walk z wrogami w mieście - różnorodnymi. Gra zamiast iść tą stylistyką w pewnym momencie wrzuca nas w jakieś elektroniczno metalowe środowisko - zamiast na walce z przeciwnikami w co raz zmyslniejszych lokacjach miejskich - rozgrywka zaczyna opierać się na skakaniu po platformach i unikaniu machin w elektronicznych zbitkach blach i tu wg. mnie gra traci i rosnącą frajdę z rozgrywki i klimat. Gra wg. mnie była by po prostu arcydziełem, totalnym gdyby nie 2 ostatnie światy gry - gdzie zniknęło kreowanie co raz zmyślniejszych wrogów i przeszkód w stylistyce miasta, a pojawiła się pewnego rodzaju wojskowa technologiczna baza. Przecież ten świat nr 3 w grze to już jest apogeum akcji i przemyślenia wrogów i lokacji i nagle wszystko znika. Gra wg. mnie traci w pewnym miejscu swój klimat i rosnącą w geniuszu rozgrywkę przez co wg. mnie potencjał jest zmarnowany. Przechodzę Ninja Gaiden 2 po raz XX i się nie nudzę. W Kage jaram się początkowymi trzema światami i pod koniec robi się po prostu gorzej. SZKOODA.


Contra Force - Największy fail wg. mnie. Ta gra jest moim osobistym arcydziełem, ale te lagi i spowolnienia przy 2 graczach są niewyobrażalne. Na 1 gracza ujdą. Muzyka i wszelakie elementy w grze robią kolosalny klimat i wrażenie, ale ta gra chodzi tak strasznie wolno kiedy zaczyna się sporo dziać na ekranie. Chciałbym zagrać w CONTRA FORCE bez spowolnień. Do wad zaliczyłbym też to, że w tej grze każda broń zadaje tyle samo obrażeń - nie byłoby to wadą, ale jednak na bossach wyraźnie widać, że nie ma różnicy ile walisz z zwykłych kulek, granatów czy rakiet - jeśli nie ma różnicy między obrażeniami kulek i granatów - jest coś naprawdę nie tak. Wg. mnie moc obliczeniowa pegazłoma lub zły kod rozgrywki (mocno obciążający) nie pozwoliły grze osiągnąć szczytu szybkości działania i obliczeń rozgrywki. Ta gra dla mnie jest arcydziełem lepszym od oryginalnej contry w zamyśle, ale tu nie da się ukryć, że te spowolnienia wkurzają - granaty jeszcze przełknę, bo prawie ich nie używam, ale ta mnogość rozgrywki i broni i przeciwników i rozwałka na ekranie przy tych lagach powodują wielki ścisk *** w moim wykonaniu, ale i tak wracam do gry, bo jest po prostu genialna w klimacie i rozgrywce.



Alien 3 - Założenia gry są genialne. Ciężko uwierzyć, ale udało się oddać klimat świata ALIEN w tej grze. Dobra muza i szczegółowość - bronie w stylistyce pierwszych dwóch filmów - logika trochę nagięta względem filmów, ale co tam (Ripley w Obcym3 nie strzela). Uciekający czas robi adrenalinę i wzmaga szukanie drogi na przejście etapu. To tylko nes/pegazłom, a gra robi napięcie jak z filmów o obcych i w specyficzny sposób. Niestety. Kamera ustawia się tak kiedy chodzimy, że postać nie widzi co ma metr przed głową i to powoduje, że kiedy chodzimy obcy może nam wbiec na twarz, a my go nie zauważymy, a gra każe się przecież śpieszyć. To rozwiązanie wkurza i naprawdę potrzeba czasu, żeby się do tego przyzwyczaić. Twórcy powinni byli zostawić tę kamerę w spokoju lub dać opcje na ustawienie jej w bezruchu, a nawet lepiej - tak aby kamera odkrywała co przed nami, a zakrywała plecy - to rozwiązanie pasowałoby idealnie.

Odlot bomba z d.upy tromba.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
26-02-2016, 01:51 09
Post: #2
RE: Gry, które mogły być arcydziełami, ale twórcy nie dopieścili
Just Breed Gra jest bardzo udana moi zdaniem, jednak do miana arcydzieła zabrakło jej kilku rzeczy. Najważniejszą, jaką mógłbym wymienić, to intuicyjność rozgrywki. Muszę przyznać ze są momenty, gdzie musimy latać w kółko z braku informacji, co robić. Podobna kwestia jest z drużyną i herosami, gdzie w pewnym momencie mamy ich tylu, ze osobne dobieranie ekwipunku, levelowanie i skuteczne używanie w bitwie staje się nie dość że utrudnione, to po prostu nużące. Sam musiałem trochę levelować niektórych bohaterów, gdyż okazali się po prostu zbyt słabi na późniejsze poziomy. Nie mówię o redukcji, raczej o uproszczeniu, jak chociażby dozbrajanie jedynie herosów i wszystkich wojów, z ewentualnym podziałem na jednostki zwarcia i dystansowe. Poza tym nie mam tej grze chyba nic do zarzucenia.

Guerilla War Znana i lubiana, jednak z pewnością chciałbym widzieć ją tak zmodyfikowaną, aby wszystkie dostępne opcje mogły być przyjemnie używane. Przede wszystkim życia, bo jednak udawanie że mamy tylko określoną ilość i resetowanie gry po jej przekroczeniu nie zastąpi prawdziwych ustawień. Wtedy można by wprowadzić nagrody życiowe za uwolnionych zakładników, dajmy na to 75% zakładników uwolnionych w poziomie równa się bonusowemu życiu, plus oczywiście za nabijanie punktów. Inteligencja żołnierzy wroga też powinna stać na lepszym poziomie. Uwielbiam ich zachowanie, jak udają, że się poddają, jak dobiegają i kładą się przed graczem, nawet próbują okrążać czy stosować inną taktykę. Lecz to wszystko ginie, gdy lwia część, powiedziałbym grubo ponad połowa nie oddaje żadnego strzału, po prostu przyglądają się swojej wzajemnej śmierci. Smaczki takie jak poddający się generał w pierwszej rundzie, ratowanie jeńców wagonikiem czy śmiganie czołgiem są bardzo fajne, ale mogłyby występować częściej, jak chociażby motorówka w etapie rzecznym, czy bonusowa runda w postaci pogoni za świnkami. Mapy również są wspaniałe, ale niewykorzystane do końca. Moim zdaniem zbyt zmarnowany potencjał, to oczywiście nadal wspaniała gra, ale nie arcydzieło, jak wskazuje temat dyskusji.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
26-02-2016, 03:00 02
Post: #3
RE: Gry, które mogły być arcydziełami, ale twórcy nie dopieścili
No dobra, coś napisze bo temat iście zajefajny.


1. Lone Ranger. Gra firmy Konami o Dzikim Zachodzie ze znanym pogromcą bandziorów w roli głównej. Duży świat do zwiedzania, różnorodne etapy (z widokiem z góry, 2D, poscigi konne a nawet FPP!!). Niby wszystko fajnie, fabuła ciekawa ale kilka aspektów zostało wyraźnie niedopracowanych. Zbyt ubogie komunikowanie się z NPC-ami, powolne i sztywne poruszanie się bohatera, zbyt mało "leczajek" oraz niezbyt dobrze wyważony poziom trudności. Gdyby Konami podreperowało te i kilka innych aspektów gry to byłby prawdziwy kopodup na Pegazuz.

2. Jurassic Park. Gra przygodowo-zręcznościowa o olbrzymim ale nie wykorzystanym potencjale. Zabrakło mi rożnorodności celów misji bo było samie zbieranie jajek i kart czipowych. Bohater powinien otrzymać tez kilka cech rpg np odporność, szybkość poruszania się oraz możliwość leczenia się w dowolnym momencie. No i końcówka gry.. poza wyspą z tabliczkami z nazwiskami twórców mogli dać jeszcze jakąś animację czy choćby screenshot odlatującego helikoptera.

3. Mach Rider. Niewykorzystany potencjał świetnej gry motocyklowej. Doskonała pod względem mechaniki gra została umieszczona w postnuklearnym świecie, zupełnie bez sensu. Dlaczego?? Bo jaki ma sens przejechanie od punktu A do punktu B wraz z rozwalaniem oponentów na trójkołowcach oraz omijaniu kałuż i beczek na trasie?? Gdyby z Mach Ridera zrobić jakieś pegazusowe GP, z prawdziwymi trasami, tankowaniem oraz całą grywalnością byłaby to jedna z najdoskonalszych ścigałek w bibliotece NES.

Zarajestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27-02-2016, 22:46 55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-02-2016 22:58 46 przez PegazusMaster.)
Post: #4
RE: Gry, które mogły być arcydziełami, ale twórcy nie dopieścili
Mach Raider dla mnie jest dość prostą gierką. Za dużo od tego bym nie wymagał. Aktualny setting gry podoba mi się jak w oryginale. Nie znam drugiej na nesa tak dobrej gry, w której jednocześnie jeździsz i strzelasz z kamerą za plerów. Trzeba jednak pamiętać, że to dość prosta gra i chyba o ile mnie pamięć nie myli jedna z tych składankowych. Pamiętam, że kiedy sobie za dzieciaka kupiłem Mach Raidera - była na karcie wraz z inną grą - urzekł mnie klimat i rozgrywka. Ciekawiło mnie właśnie co zobaczę dojeżdżając co raz dalej i dalej. Nadal ten klimat i właśnie ta zasada mnie trzyma przy grze. Gra wg. mnie jest dobra i grywalna. Ogólnie OK, ale fakt - czemuż nie. Dało by się z tej gry zrobić arcydzieło przy ogromnym nakładzie pracy aczkolwiek dla mnie to jeszcze nie ten level - rzutu butem od arcydzieła totalnego jak np: Kage czy Alien 3 - gdzie to perfekcji zabrakło niewiele.

Odlot bomba z d.upy tromba.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Etapy w grach ktore przechodzicie z palcem w nosie magdakowalska48@gmail.com 4 148 12-09-2017 16:49 01
Ostatni post: SebaSan1981
  Gry z Pegasusa, w które obecnie gracie? Sqnman007 196 20,187 08-09-2017 16:05 42
Ostatni post: magdakowalska48@gmail.com
  Gry które polecacie na Pegazusa ! PegazusMaster 16 4,823 07-09-2017 19:39 00
Ostatni post: Cytryn

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości