Odpowiedz 
Gra Endera
16-08-2010, 20:24 23
Post: #11
RE: Gra Endera
faktycznie jest godna polecenia:P wartka akcja, świetni bohaterowie, możemy niemal wczuć się w przeżycia Endera, ból po rozłące z ukochaną siostrą, ciągłe męczące treningi, walki, presja otoczenia, dylematy, myśli:P
Końcówka mnie osobiście zaskoczyła i to też duży plus, bo przecież czasem się zdarza zupełnie odgadnąć tok myślenia autora:P
Wciągająca lektura i potem trochę przemyśleń czyli wszystko co może dać dobra książka:P

No ale jak mówił Miśael jest jeszcze opis wydarzeń z punktu widzenia Groszka, też może kiedyś się skuszę żeby to przeczytać, na razie nie czuję takiej potrzeby:P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
17-08-2010, 14:00 00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-08-2010 14:01 54 przez Misiael.)
Post: #12
RE: Gra Endera
(16-08-2010 20:24 23)m-o-07 napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.No ale jak mówił Misiael jest jeszcze opis wydarzeń z punktu widzenia Groszka, też może kiedyś się skuszę żeby to przeczytać, na razie nie czuję takiej potrzeby:P

Polecam. Nie jest to pusta kopia "Gry Endera". Historia Groszka zaczyna się na slumsach Rotterdamu i pokazuje historię chłopca, który powoli pnie się w górę, niczym strączek groszku ;) walcząc z samym sobą, z przerażającym Achillesem (kto zacz? Ha - przeczytaj, to się przekonasz), wspomagający Endera. Warto przeczytać "Cień Endera", ponieważ rzuca on nowe światło na wiele aspektów z "Gry". Wprowadza wielu nowych bohaterów. Wspomniany już Achilles, Siostra Carlotta, Julian Delphiki, kapitan Dimak i ich relacje z Groszkiem to coś niesamowitego. Jako, że ta książka powstała 15 lat po "Grze Endera", jest ona o wiele lepiej napisana i wciąga chyba nawet jeszcze bardziej, niż "Gra". Choćby dialogi pomiędzy Graffem, a siostrą Carlottą - oboje przerzucają się tak ciętymi, intelektualnymi ripostami, że niejaki Gregory House to przy nich średnio rozgarnięty konował (nie przesadzam!). W spoilerze poniżej jedna z ich rozmów - pierwsza z brzegu, ale za to świetna. Nie martw się, nie ma w niej niczego, co zepsułoby ci ewentualną lekturę.

Spoiler :
- Chyba mam kogoś dla pana.
- Mówiła tak siostra już przedtem.
- To urodzony przywódca. Ale nie odpowiada pańskim fizycznym wymogom.
- Więc wybaczy mi siostra, jeśli nie będę tracił na niego czasu.
- Jeśli dokładnie spełnia wymagania intelektualne i osobowościowe, całkiem możliwe, że za drobny ułamek budżetu M.F. na mosiężne guziki czy papier toaletowy można naprawić jego fizyczne ograniczenia.
- Nie wiedziałem, że zakonnice bywają ironiczne.
- Nie dosięgnę pana linijką. Ironia to moja ostatnia broń.
- Proszę mi pokazać testy.
- Pokażę panu tego chłopca. A przy okazji pokażę panu drugiego.
- Również upośledzonego fizycznie?
- Mały. Niewyrośnięty. Ale słyszałam, że taki sam był Wiggin. A ten... jakimś cudem na ulicy nauczył się czytać.
- Ach, siostro Carlotto, pomagasz mi wypełniać puste godziny mojego życia.
- Pilnuję, żeby pan nie narozrabiał, w ten sposób służę Bogu.

I nawet nie przeszkadza, że znasz już zakończenie, ponieważ nawet ono zostało przedstawione w zupełnie innym świetle.

Słowem - zachęcam z całego serca. Nieraz będziesz zaskoczona podczas lektury "Cienia Endera".

Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
17-08-2010, 14:39 11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-08-2010 14:39 58 przez m-o-07.)
Post: #13
RE: Gra Endera
Cytat:Choćby dialogi pomiędzy Graffem, a siostrą Carlottą - oboje przerzucają się tak ciętymi, intelektualnymi ripostami, że niejaki Gregory House to przy nich średnio rozgarnięty konował (nie przesadzam!)
phi:P sam jesteś średnio rozgarnięty konował:P

Nie mogę oceniać ich rozmów skoro nie czytałam całej książki ale mam teraz zdecydowanie za dużo czytania:P no i nie mogę czytać tylko dla samego powiedzenia "przeczytałam, fajna" i robić to na czas:P tak jak mówiłam nie czuję na razie potrzeby, więc Cień Endera poczeka w spokoju w kolejce i nie wypadnie z niej w jakiś dramatycznych okolicznościach:P [słodzenie] no i znów zaufam Twoim zachwalaniom, bo póki co proponujesz dobre tytuły:P[/słodzenie]

"Miśael" to nie była literówka:D więc cytat trochę niedocytowany:P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
17-08-2010, 14:52 33
Post: #14
RE: Gra Endera
Hej, House to bezsprzecznie mój ulubiony serial, ale dialogowo nawet ten mistrz musi ustąpić przed Cardem :) Tylko o to mi szło. I nie przesadzam.

Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-08-2010, 10:39 09
Post: #15
RE: Gra Endera
Zacząłem o 20.30, z przerwami na papu, myju-myju i siusiu zeszło się do 4.20. Brakowało mi w te wakacje nocy zarwanej dla literek. Dobra, wielowątkowa fabuła, zaskakująca (raz nawet bardzo), wyraziste postacie i dialogi. Nie jest to najlepsza książka, jaką czytałem, parę rzeczy mi się nie podobało, ale skoro inni słodzili, to ja się czepne. Chociażby dialogi w Szkole Bojowej - dzieciaki odseparowane w wieku 6 lat gadają jak dorośli. Mieli być najlepsi z najlepszych, ale moim zdaniem nawet po dojrzeniu do tych 12 lat nie gadaliby ze sobą jak dorośli na Ziemi - Nie mieliby wyrobionych pewnych nawyków językowych, które kształtują się z czasem. No dobra, Ender-megageniusz, ale reszta? Dalej, jego sukcesy w walkach. Okej, geniusz obmyślił strategię - wcale nie nową, to dokładnie kosmiczny klon rewolucji, jaką w wojskowości przyniosła niemiecka doktryna infiltracji zastosowana po raz pierwszy w 1918 - Ale dostał bandę newbie. Okej, zdolne dzieci, nie miały złych nawyków z innych drużyn, więc szybko pojęły nową strategię, ale wykonując manewry zaplanowane przez kapitana, byliby wystawieni na ostrzał. Nie powiecie mi chyba, że nauczyli się w 3 tygodnie poruszać w nullu i strzelać lepiej, niż starsi uczniowie, ponoć też zdolni i mający praktykę. Wystarczyłoby po prostu strzelać do przemieszczających się - każdy zaskakujący manewr niesie ze sobą ryzyko niepowodzenia. Jego przeciwnicy musieliby być mega głupi (jak dzieci :D ) albo niecelni, żeby nie sprzątnąć maluchow wykonujących manewry oskrzydlające i nie tylko. Może się czepiam, ale za dużo grałem w Close Combat, żeby nie wyciągnąć wniosków (a ponoć gry ogłupjajom). Ciut mi te wydarzenia zalatywały typowoamerykańskimi rozwiązaniami, gdzie wszystko się udaje, a oponenci zapomnieli okularów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-08-2010, 12:51 44
Post: #16
RE: Gra Endera
Niech się zacznie flame war! Jako fanboy zaraz cię rozwalę moimi agrumentami.

(18-08-2010 10:39 09)Mcin napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.Chociażby dialogi w Szkole Bojowej - dzieciaki odseparowane w wieku 6 lat gadają jak dorośli. Mieli być najlepsi z najlepszych, ale moim zdaniem nawet po dojrzeniu do tych 12 lat nie gadaliby ze sobą jak dorośli na Ziemi - Nie mieliby wyrobionych pewnych nawyków językowych, które kształtują się z czasem.

Raz, że genialne dzieci, więc uczą się szybciej, szybciej przyswajają sobie pewne nawyki, przejmują manieryzmy dorosłych. Dwa - kiedy ostatnio gadałeś z jakimś dzieciakiem? Pewnie dawno - w przeciwnym wypadku nie pie*** byś takich głupot.


Cytat:No dobra, Ender-megageniusz, ale reszta? Dalej, jego sukcesy w walkach. Okej, geniusz obmyślił strategię - wcale nie nową, to dokładnie kosmiczny klon rewolucji, jaką w wojskowości przyniosła niemiecka doktryna infiltracji zastosowana po raz pierwszy w 1918 -


W teorii wojskowości od dawna nie da się już wymyślić niczego nowego. Geniusz Endera nie polegał na tym, że wpadł na coś, na co nie wpadł nikt inny. On łamał utarte schematy, szukał nieszablonowych rozwiązań. Wszyscy konstruowali plutony cztery po pięciu żołnierzy, ponieważ robili to wszyscy inni, ponieważ było to oczywiste. Ender zakwestionował oczywistość tak oczywistą, że inni nawet nie zwracali na nią uwagi - utworzył pięć plutonów po ośmiu żołnierzy i tym zaskoczył przeciwników. Dzięki temu wygrywał.

Cytat:Ale dostał bandę newbie. Okej, zdolne dzieci, nie miały złych nawyków z innych drużyn, więc szybko pojęły nową strategię, ale wykonując manewry zaplanowane przez kapitana, byliby wystawieni na ostrzał.

CO? Zarzuć fragmentem, gdzie Ender wystawia ich na ostrzał, bo bajki piszesz, aż trzeszczy.

Cytat: Nie powiecie mi chyba, że nauczyli się w 3 tygodnie poruszać w nullu i strzelać lepiej, niż starsi uczniowie, ponoć też zdolni i mający praktykę.

Z tymi uczniami to jest ciekawa sprawa. Dlaczego do Armii Smoka trafili tacy, a nie inni bliżej wyjaśnione jest w "Cieniu Endera". Poza tym - dlaczego nie? Ender prowadził efektywne zajęcia, miał w tym praktykę jeszcze za czasów organizowanych przez siebie treningów w czasie wolnym. Rozumiał swoich żołnierzy, potrafił wyciągnąć z nich jak najwięcej. Ponadto, autor wielokrotnie nadmieniał, że smoki ćwiczyły więcej i ciężej, niż reszta armii.

Cytat:Wystarczyłoby po prostu strzelać do przemieszczających się - każdy zaskakujący manewr niesie ze sobą ryzyko niepowodzenia. Jego przeciwnicy musieliby być mega głupi (jak dzieci :D ) albo niecelni, żeby nie sprzątnąć maluchow wykonujących manewry oskrzydlające i nie tylko.


Heloł, tarcza z zamrożonych nóg. Heloł, nowy, efektywniejszy sposób odbijania się od ścian! Czy ty aby na pewno czytałeś tę książkę, a nie tylko prześledziłeś wzrokiem streszczenie?

Cytat:Może się czepiam, ale za dużo grałem w Close Combat, żeby nie wyciągnąć wniosków (a ponoć gry ogłupjajom). Ciut mi te wydarzenia zalatywały typowoamerykańskimi rozwiązaniami, gdzie wszystko się udaje, a oponenci zapomnieli okularów.

No comment.

Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-08-2010, 14:29 46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-08-2010 14:30 52 przez M'cin.)
Post: #17
RE: Gra Endera
(18-08-2010 12:51 44)Misiael napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.Niech się zacznie flame war! Jako fanboy zaraz cię rozwalę moimi agrumentami.

już mi sie podoba :)

(18-08-2010 12:51 44)Misiael napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.Raz, że genialne dzieci, więc uczą się szybciej, szybciej przyswajają sobie pewne nawyki, przejmują manieryzmy dorosłych. Dwa - kiedy ostatnio gadałeś z jakimś dzieciakiem? Pewnie dawno - w przeciwnym wypadku nie pie*** byś takich głupot.
Po podwórku biega mi 7-letni dzieciak? Mam po niego iść :D

(18-08-2010 12:51 44)Misiael napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.W teorii wojskowości od dawna nie da się już wymyślić niczego nowego. Geniusz Endera nie polegał na tym, że wpadł na coś, na co nie wpadł nikt inny. On łamał utarte schematy, szukał nieszablonowych rozwiązań. Wszyscy konstruowali plutony cztery po pięciu żołnierzy, ponieważ robili to wszyscy inni, ponieważ było to oczywiste. Ender zakwestionował oczywistość tak oczywistą, że inni nawet nie zwracali na nią uwagi - utworzył pięć plutonów po ośmiu żołnierzy i tym zaskoczył przeciwników. Dzięki temu wygrywał.

A żaden inny geniusz na to nie wpadł, żeby zastosowac stary schemat, który o mało nie zmienił losów I WŚ?

(18-08-2010 12:51 44)Misiael napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.CO? Zarzuć fragmentem, gdzie Ender wystawia ich na ostrzał, bo bajki piszesz, aż trzeszczy.

Pierwsza walka, kiedy puścił ich po ścianie. wystarczyłoby, że przeciwnik zatrzyma pluton przy gwieździe i zacznie stzrelać, zanim się ustawią. wtedy to zacząłem się nad tym zastanawiać.


(18-08-2010 12:51 44)Misiael napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.Z tymi uczniami to jest ciekawa sprawa. Dlaczego do Armii Smoka trafili tacy, a nie inni bliżej wyjaśnione jest w "Cieniu Endera".

To nie fair! W jedną noc dwóch książek nie przeczytam!

(18-08-2010 12:51 44)Misiael napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.Poza tym - dlaczego nie? Ender prowadził efektywne zajęcia, miał w tym praktykę jeszcze za czasów organizowanych przez siebie treningów w czasie wolnym. Rozumiał swoich żołnierzy, potrafił wyciągnąć z nich jak najwięcej. Ponadto, autor wielokrotnie nadmieniał, że smoki ćwiczyły więcej i ciężej, niż reszta armii.

Przez trzy tygodnie ćwiczyli ciężej niż inni przez trzy lata. Podobno walczyli geniusze przeciwko geniuszom, więc mnie to nie przekonuje.

(18-08-2010 12:51 44)Misiael napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.Heloł, tarcza z zamrożonych nóg. Heloł, nowy, efektywniejszy sposób odbijania się od ścian! Czy ty aby na pewno czytałeś tę książkę, a nie tylko prześledziłeś wzrokiem streszczenie?
Czytałem o manewrze z nogami. Mimo wszyskko, zastosował go już, gdy pierwszy raz oddał strzał w walce, a gdy po długim czasie dostał armię, nikt go nie skopiował i wciąż działał.

(18-08-2010 12:51 44)Misiael napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Cytat:Może się czepiam, ale za dużo grałem w Close Combat, żeby nie wyciągnąć wniosków (a ponoć gry ogłupjajom). Ciut mi te wydarzenia zalatywały typowoamerykańskimi rozwiązaniami, gdzie wszystko się udaje, a oponenci zapomnieli okularów.

No comment.
A czemuż to "No Comment"? Bo historia o dziecku, które jest genialne i zwycięża wszystkie przeciwności, kojarzy mi się z współczesnym, Hollywoodzkim kinem. Źle to?

Aha i tak na marginesie - pograj w Close Combat. Z żywym przeciwnikiem. Naprawdę. Dowiesz się, że czasem genialny plan nie wypali, bo przeciwnik nawet przez swoją pomyłkę, zapomnienie, zostawi oddział, który poczyni cuda. A wojska wysłane do okrążenia przeciwnika będące w jego polu widzenia, nigdy nie wychodzą bez strat. Bolą mnie głównie bitwy wygrane rzekomo "bez straty" - przeciwnik po prostu ustawiłby pluton w miejscu za osłoną (a przy faworyzowaniu przeciwników małego nie było mowy, żeby wroga armia nie miała gwiazdy na wyciągnięcie ręki) i skoncentrował ogień na jakimś ruchomym plutonie Endera - nawet biorąc pod uwagę nogi i specjalny sposób poruszania, oponenci nie mogliby nie trafić żadnego z nich. Zazwyczaj w dowolnej grze strategicznej, gdy już przegrywałem, koncentrowałem ogień na jednym celu, żeby zadać jak największe straty, i to już gdy miałem 10 lat. A ponoć geniuszem nie byłem :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-08-2010, 15:15 30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-08-2010 15:50 50 przez Misiael.)
Post: #18
RE: Gra Endera
(18-08-2010 14:29 46)Mcin napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.Po podwórku biega mi 7-letni dzieciak? Mam po niego iść :D

Zależy czy jest geniuszem.

(18-08-2010 12:51 44)Misiael napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.A żaden inny geniusz na to nie wpadł, żeby zastosowac stary schemat, który o mało nie zmienił losów I WŚ?

Nie, bo poza Enderem w szkole bojowej był tylko jeden geniusz. Reszta to - uwaga - wybitnie uzdolnione dzieci. Nie geniusze, ale tacy, którzy mają umiejętności strategiczne, taktyczne. Bystrzejsze, niż inne dzieci, szybciej kojarzące fakty, inteligentne, wybitnie uzdolnione. Ale nie genialne.

Cytat:Pierwsza walka, kiedy puścił ich po ścianie. wystarczyłoby, że przeciwnik zatrzyma pluton przy gwieździe i zacznie strzelać, zanim się ustawią. wtedy to zacząłem się nad tym zastanawiać.

Ptysiu, skojarz fakty. Skafandry ciemnieją podczas trafienia, tak? Była o tym mowa. Żołnierze Endera prześlizgiwali się po ścianach mając zamrożone nogi, którymi zasłaniali ciało, toteż nie było ich widać, gdy przemykali niewidoczni pod ścianami (a wroga armia zaczynała przeważnie w pośrodku sali). PRZECIEŻ ENDER TEGO ICH UCZYŁ JUŻ NA PIERWSZYM TRENINGU!!!

Cytat:To nie fair! W jedną noc dwóch książek nie przeczytam!

To słaby jesteś :)

Cytat:Przez trzy tygodnie ćwiczyli ciężej niż inni przez trzy lata. Podobno walczyli geniusze przeciwko geniuszom, więc mnie to nie przekonuje.

Ej, niewyraźnie czytasz. Po pierwsze - tam byli nie tylko starterzy, ale też całkiem sporo weteranów. Po drugie - nawet starterzy przechodzili wcześniej treningi (Ender przechodził, kiedy był starterem). Po trzecie- nie mogę ci powiedzieć, bo to ważne z punktu widzenia fabuły "Cienia Endera". Po prostu mamy wszelkie powody przyjąć, że ci chłopcy poradziliby sobie nawet z bardziej doświadczonym przeciwnikiem.

Cytat:Czytałem o manewrze z nogami. Mimo wszystko, zastosował go już, gdy pierwszy raz oddał strzał w walce, a gdy po długim czasie dostał armię, nikt go nie skopiował i wciąż działał.

Proszę cię, przeczytaj Grę Endera jeszcze raz, tym razem uważnie i ze zrozumieniem. Raz - Bonzo zrobił Enderowi czarny pijar, zresztą, kto by zwracał uwagę na jakiegoś startera? Kiedy ludzie połapali się, co potrafi Ender, było już za późno, bo wyprzedzał ich o kilka długości. Dwa - oczywiście, że przeciwnicy szybko przejęli strategię Endera, kiedy okazało się, że dzięki niej odnosi ona zwycięstwa.

Przeanalizujmy to:
Przez tydzień Ender rozegrał osiem bitew. Pierwszego dnia wszyscy mogli uznać to za szczęście nowicjusza. Drugiego nikt nawet nie podejrzewał, że będzie kolejna bitwa, bo do tej pory nie zdarzało się, żeby ktoś miał dwie potyczki w ciągu dwóch dni. Dopiero podczas czwartej, piątej, zorientowano się, że sztuczki Endera zapewniają mu zwycięstwa w walkach. Wtedy zaczęli go naśladować, ale ile mogą się nauczyć przez trzy dni? Zwłaszcza, że po tych trzech dniach sztuczki Endera były już przeżyte, a on sam z Groszkiem zaczął opracowywać zupełnie nowe strategie - choćby ten motyw z użyciem struny, żeby móc gwałtownie zmieniać kierunek w zerowym ciążeniu, sposób, w jaki załatwił armię Salamandry. Była mowa też o ćwiczeniach ataku bez miotaczy i obezwładnianiu przeciwników za pomocą nóg. Gdyby nie wiadome wydarzenia, sytuacja w kolejnych walkach wyglądałaby tak: Przeciwnicy kopiują pomysły Endera, ale on już stosuje coś nowego, za każdym razem stosuje kolejne nowe sztuczki, by pokonać armie korzystające z wcześniejszych pomysłów jego autorstwa. Dawało mu to ogromną przewagę - wiedział, czego się spodziewać po swoich przeciwnikach, zaś oni byli cały czas zaskakiwani. Czy ot naprawdę takie trudne do pojęcia?


Cytat:A czemuż to "No Comment"? Bo historia o dziecku, które jest genialne i zwycięża wszystkie przeciwności, kojarzy mi się z współczesnym, Hollywoodzkim kinem. Źle to?

Nie. Bo historia o dziecku, które dorośli zmuszają do pracy ponad siły, historia o dziecku, które z pełną premedytacją morduje inne dziecko, by przeżyć, historia o dziecku, które z największym trudem radzi sobie z manipulacjami dorosłych, cierpi, przeżywa, jest ciągle męczone różnymi próbami, by nie zawieść podczas próby najważniejszej, które dobrowolnie daje sobie manipulować, rozumiejąc, że może to być jedyna nadzieja na przetrwanie całego gatunku kompletnie nie kojarzy mi się ze współczesnym, Hollywoodzkim kinem.

Cytat:Aha i tak na marginesie - pograj w Close Combat. Z żywym przeciwnikiem. Naprawdę. Dowiesz się, że czasem genialny plan nie wypali, bo przeciwnik nawet przez swoją pomyłkę, zapomnienie, zostawi oddział, który poczyni cuda.

Jeśli jesteś geniuszem, to zawsze wypali. Takie założenie przyjął autor i ja się z tym w pełni zgadzam. Poza tym - nie możesz porównywać starego RTS-a z bitwami, jakie rozgrywał Ender. Choćby z tego powodu, że jego ograniczała tylko jego wyobraźnia, a ciebie w CC ograniczenia programu.

Cytat:A wojska wysłane do okrążenia przeciwnika będące w jego polu widzenia, nigdy nie wychodzą bez strat.


No właśnie - a one nie były w jego polu widzenia, ponieważ armia Endera korzystała z maskujących właściwości zamrożonego kombinezonu.

Cytat:Bolą mnie głównie bitwy wygrane rzekomo "bez straty" - przeciwnik po prostu ustawiłby pluton w miejscu za osłoną (a przy faworyzowaniu przeciwników małego nie było mowy, żeby wroga armia nie miała gwiazdy na wyciągnięcie ręki) i skoncentrował ogień na jakimś ruchomym plutonie Endera - nawet biorąc pod uwagę nogi i specjalny sposób poruszania, oponenci nie mogliby nie trafić żadnego z nich.

Znowu wykazałeś się zadziwiającym brakiem czytania ze zrozumieniem:
1. Zero straconych żołnierzy Ender miał tylko w dwóch bitwach. Szczęście :)
2. Wtedy jeszcze nauczyciele nie ułatwiali zadania przeciwnikom, bo sami nie wiedzieli, na co stać Endera.
3. Armia Królika nie była armią wybitną, znajdowała się raczej pośrodku tabeli.
4. Kompletne zaskoczenie nowym stylem walki i rozmieszczeniem sił.
5. Zero strat oznacza, że ani jeden żołnierz z Armii smoka nie został unieruchomiony tak, by nie móc kontynuować walki. Czyli, oczywiście, byli trafiani.

Podsumowując - dla mnie to żadne kuriozum.

Cytat:Zazwyczaj w dowolnej grze strategicznej, gdy już przegrywałem, koncentrowałem ogień na jednym celu, żeby zadać jak największe straty, i to już gdy miałem 10 lat. A ponoć geniuszem nie byłem :)

Tak, ale ty miałeś całą armię w zasięgu kliknięcia myszką. Gdybyś dowodził czterdziestką dzieciaków w sytuacji, gdy nie wiesz nawet, gdzie jest góra, a gdzie dół - stając przeciwko armii, która jest szybka, robi coś zaskakującego, coś, czego w życiu nie widziałeś - wątpię, by udało ci się zmobilizować siły. Poza tym - było wspomniane, że Smok rozwalił Królika błyskawicznie. I nic dziwnego.

Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
19-08-2010, 00:35 21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-08-2010 00:36 43 przez awek.)
Post: #19
RE: Gra Endera
dopiero dziś zacząłem czytać "Mówcę Umarłych", co prawda "Gra Endera" to to nie jest ale na razie czytam, albo szybciej zasnę albo w ogólę tej nocy:P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
19-08-2010, 07:00 12
Post: #20
RE: Gra Endera
(19-08-2010 00:35 21)awekened napisał(a): Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.dopiero dziś zacząłem czytać "Mówcę Umarłych", co prawda "Gra Endera" to to nie jest ale na razie czytam, albo szybciej zasnę albo w ogóle tej nocy:P

A ja właśnie cenię "Mówcę Umarłych" na równi z "Grą", bo autor nie poszedł na łatwiznę i nie odcinał kuponów od swojej twórczości, a stworzył coś zupełnie innego. Równie dobrego, ale wymagającego innego, bardziej dojrzałego podejścia. Dla mnie obie te książki są doskonałe, z lekkim wskazaniem na Grę, ale tylko dlatego, że była pierwsza :)

Zarejestruj się, klikając tutaj, by zobaczyć link.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości