Odpowiedz 
Captain Silver
05-07-2014, 10:18 59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-07-2014 21:42 27 przez ferret.)
Post: #1
Captain Silver
Jest to gra, która początkowo wydaje się kolejną, zwykłą (może oprócz tego, że postacie są wyjątkowo duże) platformówką o horrorowej/halloweenowej tematyce. Jednak później gra zamienia się w ... zresztą, można samemu sprawdzić.
[Obrazek: 2vm683n.jpg][Obrazek: ojqyi9.jpg]
Tutaj, w tytule, występuje znany już z innych gier problem, kim w grze jest tytułowa postać (tak jak oczywiście w Legend of Zelda, Hook). Kim jest bohater - tego pewnie trzeba byłoby się dowiedzieć, jak to nieraz bywało w przypadku gier na NES, ale nie na Pegasusa, z pudełka lub dodatku do kartridża, albo, tak jak przede wszystkim w przypadku Pegasusa, wcale nie da się dowiedzieć czegoś ponad to, co jest w grze (nie licząc niektórych nalepek na kartridże). Gameplay - typowy platformer z niezbyt ciekawie skonstruowanymi bossami, których łatwo pokonać. Sposobu pokonania jednego z nich pewnie tyczą się podpowiedzi po japońsku dawane przez maga, pewnie tego samego, co mówił mag, dowiedziałam się z solucji. Ciekawe tylko, czemu aż 3 razy można spotkać tego maga i w jednym miejscu wydaje się on zdenerwowany. Mógłby być i w innych rundach, ale myślę, że i to nie pomoże grze w ten sposób, żeby grę można było uznać za krótką, ale dobrej jakości. Grafika wydaje się niezła.
[Obrazek: nmf6g7.jpg]
Tutaj jest budzący zachwyt krajobraz z ciekawą perspektywą, jednak nie warto się zwieść pozorom. Później napotyka się glitchowate sytuacje, platformę, która sięga dalej, niż się kończy, aż do wody, a także liny, w przypadku których trudno wyczuć, czy bohater spadnie, czy nie, jak się skoczy w konkretnym momencie. Glichowatość może się zdarzyć również przy bossie, ale to trzeba przyznać na korzyść gracza. Z wrogów jest trochę postaci nawiązujących do tradycji albo kultury masowej: osoba z instrumentem muzycznym sprowadzająca myszy, kot z Alicji w Krainie Czarów, Shrekowi gra jednak w tym względzie nie dorównuje. Wygląd bohaterów - ani nie najlepszy, ani nie najsłabszy, sam bohater, którym się kieruje, ma kropkę zamiast oka. Kolorystyka postaci może trochę zniechęcić - często postacie mają jeden kolor z jakimś jeszcze tylko odcieniem, bohater, którym się chodzi natomiast, po wzięciu obiektu - noża, zmienia barwę na zombiakowato żółtą. Muzyka, jak się pojawia kolejny utwór to z początku wydaje się bardzo dobra, jakby marszowa trochę, jednak później wpada się w rutynę, już tak bardzo może się nie podobać. Inny utwór to takie czające się pogwizdywanie. Z bossa muzyka - nic tylko przeciętność. W sumie (to zdanie tyczy się całej gry, nie muzyki), gra przeciętna, ewentualnie za glitche można ocenić ją jako słabą, taka tam gra, którą można spróbować sobie szybko przejść.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
07-07-2014, 09:48 47
Post: #2
RE: Captain Silver
To był bodajże pierwszy kartridż jaki miałem, poza 168 in 1. Albo jeden z pierwszych. Kiedyś pożyczyłem go koledze, który go gdzieś zapodział i w zamian przez dłuższy czas pożyczał mi inne gry. I to w zasadzie chyba jedyne pozytywne wspomnienia z tej gry. Fakt ma ciekawy klimat, zróżnicowane plansze, ale mechanicznie leży. Na plus można jeszcze dodać ulepszenia broni kupowane w sklepie. Sterowanie i ruchy postaci są wręcz tragiczne. Na konsoli doszedłem, do bossa w postaci wielkiej twarzy na pół ekranu i nie wiedziałem jak go atakować. Próbowałem wrócić do gry na emulatorze, ale po pierwszej planszy miałem dość.

[img][/img]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Silver Surfer PEGASUS 10 1,440 18-03-2014 22:11 44
Ostatni post: ferret
  Captain Tsubasa vol. 2 - Super Striker szpak01 3 952 12-07-2013 10:33 52
Ostatni post: ksysio1

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości